Może dlatego że jakoś na luzie podchodzę do tego wszystkiego to właśnie mam takie obawy (że nie zauważę) :-)Adapterek ja tez mam ta obawe, ze nie rozpoznam ze to juz. Ja mam skurcze od kilku tygodni, wiec sie do nich przyzwyczailam, a jak mi wody nie odejda to boje sie ze przegapie lub przespie porod![]()
Moja szwagierka rodziła 30.04 i miała takie książkowe objawy ze rzadko się spotyka:
28.04 - odszedł jej czop ok 23
29.04 - zaczęły się skurcze ok 5:00 i w miarę upływu czasu postępowały,
tak ze o 18tej była w szpitalu ze skurczami 3minutowymi
- po skokach na piłce odeszły jej wody

Odwiedzilismy tez mechanika bo dziura w tlumiku sie zrobila, mechanik zrobil na czas i maz do pracki zdazyl, bo juz mysllam, ze urlop bedzie musial wziasc ;-)Corcia zlozyla mamusi sliczne zyczonka, wycalowala mnie za wszystkie czasy no i zerwala piekne kwiatuszki 
Popoludniu poprzesadzalysmy kwiatuszki do wiekszych doniczek, a potem to juz tylko wycinalysmy, naklejalysmy i malowalysmy. Dzien nam strasznie szybko minal 
Zdaję sobie sprawę, że takie maluchy nie mają jeszcze ukształtowanej termoregulacji w organizmie, no ale bez przesady. Co o tym myślicie?