Traschka ja wcale nie zamierzam dawać do jabłka glukozy, o nieeeeeeee

(przedstawiłam tylko zalecenie pediatry

)
Wychodzę z założenia podobnie jak przy karmieniu piersią, że dziecko nie wie co to jest dobra czy zła brodawka i zaakceptuje i przystosuje się do takiej jaką dostanie i tak samo przy wprowadzaniu nowych posiłków - musi przyzwyczaić się do nowych smaków, wiadomo że nie będę Jej wpychać jak nie będzie chciała tylko będę dawać po troszeczku ale na pewno nie będę dokładać glukozy do wszystkiego, mowy nie ma, bo idąc tym tropem to co, do ziemniaka i marchewki też mam dodawać żeby dziecko zjadło? błędne myślenie i błędne koło jak dla mnie... glukozie mówię stanowcze NIE!

Ja właśnie jestem dzieckiem wychowanym "na słodko" - soczki gotowe słodkie, woda z sokiem, albo przynajmniej z cukrem a zwykłą mineralną miałam w ustach w sensownych ilościach dopiero w ciąży bo u mnie w domu się jej po prostu nie piło... Maję na pewno nauczymy pić mineralkę (jest teraz w tv taka reklama "mamo tato wolę wodę" i aż się prosi kliknąć "like it"

)
Dziewczyny jestem zszokowana, zbulwersowana, wstrząśnięta!!! - oglądałam właśnie na jedynce dokument o dzieciach na zamówienie - jak w Stanach (i nie tylko) rodzice decydują już nie tylko o tym jakiej płci chcą dziecko ale także jaki ma mieć kolor oczu włosów czy skóry. Po zapłodnieniu in vitro embriony są badane i rodzice wybierają te które spełniają ich wymagania... i wypowiedź jednej z laborantek - "pobranie jednej z komórek embriona owszem uszkadza zarodek, ale tylko w minimalnym stopniu a ważne jest to że rodzice otrzymają dziecko z takimi cechami jakie sobie zażyczyli".... WYOBRAŻACIE SOBIE?!?!?! a druga część programu była o tym że selekcja płci jest też bardzo rozpowszechniona w Indiach gdzie bardzo pożądani są synowie gdyż jest to dodatkowa para rąk do pracy natomiast źle jest mieć córkę bo wydanie jej za mąż bardzo drogo kosztuje. Jednak Indiach ludzie są biedni i nie mają środków na selekcję in vitro to tam dokonuje się masowych aborcji płodów żeńskich rozpoznanych poprzez usg, płody wyrzucali do pobliskich studni albo na wysypiska, i te dzieciątka wyjęte ze studni pokazali... niektóre z bardzo późnych faz ciąży.......
Jak to zobaczyłam to się załamała, swieczki stanęły mi w oczach i do tej pory mam ten widok przed oczami..... oj długo dzisiaj nie zasnę....
Misialina biedny Twój synek że musiał oglądać te plakaty przy kościele... swoją drogą mam nadzieję że już je zdjęli???