no właśnie, co tu takie pustki?!
Marysia zasnęła w minutę. Ledwo ją odłozyłam do łóżeczka, zamknęła oczy i zasneła
Ja po pracy, dziś było naprawdę fajnie. Jestem w szoku jak dużo dzieciaczki pamiętają po takiej długiej przerwie. Wzruszyłam się strasznie, bo moje ulubione bliźniaczki przybiegły mnie przywitać rzucając mi się na szyję, jakie to wspaniałe. Nie lubię momentu wychodzenia do pracy bo zostawiam Marysię, ale jak tylko zaczynam zajęcia czuję się świetnie. Tak sobie myślę, że mam naprawdę cudowne życie...
Doris Marysia też tak się rwie do siedzenia. WYstarczy, że złapie moje ręce i sama podciąga się do przodu. Troszkę się boję, że to dla niej za wcześnie i zrobi sobie krzywdę przez to więc staram się nie prowokować takich sytuacji. Ale to musi być super jak dziecko już siedzi na kocyku i bawi się zabawkami!
W ogóle to napiszcie tak szczerze... zajmujecie się cały czas swoimi dziećmi? Bo ja jak na chwilę odłożę Marysię do fotelika żeby coś zrobić (gotowanie, pranie itp to mam wyrzuty sumienia. Daję jej zabawkę do ręki i ona ja sobie ogląda, nie wygląda na nieszczęśliwą a ja jakoś się dziwnie z tym czuję. I poświęcam jej czas całkowicie. Ale kurcze, to chyba nie do końća dobrze, co? Pytam, bo moja sikostra robiła tak samo jak ja i niedawno z nią rozmawiałam na ten temat. Ona ma świetne dzieci, mądre, grzeczne, roześmiane. (6 i 14 lat). Ale powiedziała że z upływem czasu uważa, że to jedna z jej porażek, że jej dzieci nie potrafią bawić się same. Tzn ta starsza 14 letnia już wiadomo, że ma swoje zajęcia, ale 6 letni Kubuś do teraz prawie nie bawi się sam. Zawsze ją obskakuje z każdej strony zeby się z nim pobawiła, pograła w gry itp. No i fajnie, ale odpocząć też czasem trzeba. I zastanawiam się, czy to kwestia tego, że nigdy nie dałą im szansy na samodzielną zabawę? Tylko jak ja mam sie pozbyć wyrzutów sumienia kiedy dziecko bawi się samo?
zebrra jak było u lekarza??
Ironia ty masz chyba za duzo miejsca w szafach

)) Ja mam kilka paczek chusteczek i nie mam gdzie tego trzymać, więcej niż dwóch paczek pampków nie upchnę w szafie. Więc nie mam szansy na polowania na okazje w większej ilości.
A ja soków chyba długo nie będę wprowadzać. Tak myślę, że bedę dawać wodę do picia a owocki na przekąskę do jedzenia.
dubeltówka moja Marysia niby już prawie 4 miesiące ma ale ja też jeszcze długo poczekam z rozszerzaniem diety więc możemy razem poczekać
asinka taki tydzień na powietrzu to piekna sprawa! U mnie wyprawa na spacer po mału przyprawia mnie o ból kręgosłupa na samą mysl. Marysia waży coraz więcej. Zresztą ty też nie masz lekko po tych schodach

I zazdroszczę wycieczki na Jurę!!!
Iza ostatnio ilość postów się zwiekszyła ku mej ogromnej radości, ale i tak daleko nam do tego co było jeszcze w ciąży
