reklama

Czerwiec 2011

jestem na chwilkę...padam na psyk ze zmęczenia...ręce mi odpadną od noszenia Malwiny...mąż jechał po antybiotyk...jednak bez niego nie damy chyba rady...załamana jestem...pierwszy antybiotyk Malwinki...jakoś źle sie z tym czuję kurde...gorączka spada na 2 godziny i potem znowu, charczy jej w nosie i spływa do gardziołka....nie damy rady bez lekarstwa chyba...nie wiem co robić...mam pretensje do siebie że coś załapała a mogłam może tego uniknąć...mnie juz też złapał katar i kaszel...niech to szlag :( to se ponarzekałam
 
reklama
Misia, nie wyrzucaj sobie, że musisz podać antybiotyk! Najważniejsze, żeby lekarstwo pomogło Malwince! Zwykły katar u takiego malucha może być groźny, a co dopiero długo utrzymująca się gorączka... Jasne, fajnie byłoby podać pierwszy antybiotyk dużo, dużo później, ale jesli nie ma wyboru, to nie ma co się zastanawiać, a tym bardziej wyrzucać to sobie!

Bartuś przez 4 tygodnie miał katar, psikałam solą morską odciągałam czymś w rodzaju fridy (sopelek), potem lekarka zaleciła na noc nasivin (żeby w czasie długiego leżenia, katar nie spływał do gardła), ale to niewiele pomogło.. Przy następnej wizycie dostał atecortin (to antybiotyk do uszu i oczu), miałam posmarować tuż przy płatkach nosa. Po 3-ej dawce pomogło...

Bartek niestety znienawidził odciąganie kataru i był z tym spory kłopot. Koleżanka zaproponowała, że pozyczy mi "katarek", jak usłyszałam, ze to urządzenie podłącza się do odkurzacza, to od razu zaprotestowałam, powiedziałam, ze nigdy w życiu. Jak mi to przyniosła, stweirdziłam, ze wypróbuję na sobie i kurczę to nic nie boli, urządzenie jest tak skontruowane, że tej siły ssania nie czuć... Spróbowałam odciągnąć Bartusiowi sopelkiem wyszło bardzo mało, no i zaraz potem spróbowałam "katarkiem", wyszło pół zbiorniczka długości 5cm i średnicy ok 2cm... masakra... Nie mogłam uwierzyć, że w takim małym nosku, może znaleźć się tyle kataru... Zaraz po odciąganiu karmiłam Bartka piersią i popłakałam się ze wzruszenia, bo pierwszy raz od kilku tygodni jadł, uśmiechał sie i normalnie oddychał... Koleżanka dostała ode mnie smsa "uratowałaś nam życie" :)
Kilka dni temu słyszałam w "kawie czy herbacie" lekarzy wypowiadających się na ten temat i bardzo zachwalali. Ja też z czystym sumieniem Wam polecam... Frida i jej podobne się nie umywa...
 
Mąż na zakupach, Miesio położony to zerkam tutaj:) Dzionek udany, byliśmy u Mgordon na pysznym obiadku i przemiłym spacerku.Brr, na dworze coraz zimniej! Na szczęście koleżanka ma nam pożyczyć specjalny polra do chustowania, bo dzisiaj M. już trochę zmarzł w rozpiętej bluzie...

Zebruś
moje dylematy dotyczą głównie tego czym szczepić. Chyba zdecydujemy się na hexę. a Ty czym szczepiłaś Bartulka?

Mamusia, super, że się udało. My w sobotę...:szok:

Zaraz doczytam co tam jeszcze u Was:-)


e:
Misia, nie martw się, nasz miał m-c jak antybiotyk dostał (po cewnikowaniu). Czasem trzeba. A co Małej oprócz katarku dolega??
Zebra, u nas katar 3 tyg był i obyło się bez antybiotyku, na 4 tydzień przeszedł:) To chyba był alergiczny...
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry