setana często myślę o was jak sobie radzicie. Dobrze, że zrywacie z ważeniem. Ja specjalnie unikam wagi, choć wiem jak wielka była różnica po dokarmianiu butelką... przybrała prawie 2x więcej. W czwartek idziemy na szczepienie (brrr....) i zobaczymy czy Marysia coś przybrała. DO tego ostatnio zaczęła mi sporo wymiotować. Dodatkowe zmartwienie, nie dość że mało je to potem to jeszcze wymiotuje. Zobaczymy co lekarka powie.
A jak radzicie sobie z piesami? Skoro jesteś całymi dniami sama tzn że musisz je wyprowadzać sama z Natalką

Dla mnie to niewyobrażalne
Traschka nie powiedziałabym, że zerwałam z ważeniem, bo regularnie co sobotę przed kąpielą ważymy Natalię

Zakupiłam wagę niemowlęcą na allegro końcem lipca jak tylko zauważyłam że Natalia słabo przybiera, ale po reprymendzie pediatry i rozmowach z mężem. Przestałam po miesiącu upierać się by ważyć ją każdego dnia, zwłaszcza, że w dni kiedy waga leciała ja nakręcałam się niesamowicie. Dlatego wiem, że Natalia trzyma stały poziom w przybieraniu. Wiem to nie jest normalne... Powiedzieć o mnie kwoka to stanowczo za mało
Traschka, Madzioolka z tymi piesami to nie jest tak różowo. Kiedy jest ładna pogoda proszę o pomoc sąsiadkę, ja prowadzę piesy ona wózek, kiedy jest brzydka pogoda i nie da rady zabrać Natalki na spacer to proszę ją by wpadła posiedzieć chwilę z małą, a ja lecę na przyspieszony spacer. Zdarzyło mi się pare razy, że szłam na spacer sama z wózkiem i psami ale wróciłam tak umęczona, że szok. Myślę, że lepiej byłoby z Natalią w chuście, niż w wózku ale póki co mam obawy, że mogłabym się wywrócić. Moje futra to psy biegające w zaprzęgu i mające swoje potrzeby, które ostatnimi czasy zostały nieco zaniedbane. Na całe szczęście od zeszłego weekendu rozpoczął się sezon więc mogą się wyszaleć. Staram się jak mogę nimi zajmować ale nie jestem w stanie poświęcić im tyle czasu i uwagi co wcześniej:-(
Mrsmoon i jak rozmowa z szefem? Fantastycznie, że wizyta u okulistu udana, szkoda tylko, że obkupiona tyloma łzami.
Misialina, Madzioolka też mam ochotę na ten przepis na crumble ale te orzechy trochę mnie odstraszają, boję się powiem szczerze, bo wiem że to silne alergeny.
Zeberko współczuję z powodu babci choć faktycznie ładny wiek osiągnęła, ale wiem doskonale,że śmierć najbliższych zawsze przychodzi za wcześnie niezależnie od wieku. Tulę Cię mocno.
Ja podobnie jak
Aestima bardzo mocno jestem związana z mamą mojej mamy i też nie dopuszczam do siebie myśli, że ten dzień kiedyś nadejdzie.
Jak chodzi o płacz to mam też podobne podejście, że raguję zawsze. Na szkole rodzenia wbijali nam do głowy, że niemowlak nie potrafi jeszcze manipulować, nawet jeśli tylko chce naszego towarzystwa to jest to jego głęboka potrzeba i powinno się je zaspokajać. Uspokajanie się samemu to raczej wynik tego, że maluch wie, że nikt mu na pomoc nie przyjdzie, a nie chciałabym by moja córcia nie czuła się bezpiecznie.
Doris nie martw się ja też jeszcze do wagi nie wróciłam, a że karmię piersią to ładnie sobie swoje łakomstwo i potrzeby tłumaczę...
Asinka trzymam kciuki za oczka Tymka, by nie było konieczności wizyt w szpitalu.
Właśnie odkryłam, że Natalia dziś kończy 20 tygodni:-) to jak półmetek ciąży
