dobry wieczór!
Zmęczona jakaś jestem, cały dzień w rozjazdach. Marysia dzielna była ale widać, że najlepiej jej w domku. Byliśmy u teściów, potem u mojej babci i znowu u teściów. Marysia na początku jak zobaczyła dziadków zaczęła strasznie płakać

Kurcze, już drugi raz zdarza się, że tak reaguje na obcych. Boję się, że nadchodzi ten czas kiedy maleństwo chce być tylko z rodzicami. Na szczęście byliśmy obok i po chwili się uspokoiła, potem cudnie się śmiała z zabawy w akuku
Od mojej babci dostałam karton przetworów z jej ogródka. Buraczki z jabłkiem, malinki, jabłuszka, pycha

Słoik malin już zjadłam od razu po przyjściu do domu.
Marysia zjadła dziś łądnie ponad pół słoiczka marchewki z ziemniaczkami. Przez kolejne dni będziemy mieli to w repertuarze a potem spróbujemy jabłuszka. No i podałam jej dla próby odrobinę beblinou pepti i ku mej ogromnej uldze zjadła bez problemu. Spróbowałam trochę i faktycznie smakuje nieźle, nie to co ten obrzydliwy nutramigen! Od razu mi lżej, bo trochę mnie zestresował fakt, że mogę polegać tylko i wyłącznie na moim mleku a jak go zabraknie to Marysia nie będzie miała czego jeść. Teraz mam koło ratunkowe w razie moich wyjazdów i pracy.
Zeberko mnie Marysia regularnie podgryza w trakcie karmienia. Ja chyba mam jakieś wyjątkowo wytrzymałe brodawki, bo ani na początku karmienia ani teraz jej gryzienie mnie strasznie nie bolało. Teraz kiedy mnie gryzie mówię głośno, że nie wolno gryźć mamusi i odstawiam na chwilkę. Jest zdziwiona ale potem je normalnie.
Marta wierzę jak się wkurzyłaś bo przerabiam to samo. Organizuję sobie opiekę dla Marysi, cały dzień układam pod to a ktoś dzwoni do mnie 5 minut przed lekcją, że nie przyjdzie bo wyjechał albo jest chory. To co, rano nie był chory? Nie można zadzwonić wcześniej? Szkoda gadać, ludziom się wydaje że są najważniejsi i nie myślą o drugiej osobie. Ale ja wtedy na następnej lekcji kulturalnie proszę żeby powiadamiać wcześniej, bo to dla mnie problematyczne. Niestety nawet ewidentne prośby nie zawsze pomagają.
Doris a jakieś herbatki nie pomogą na kupkę? Spróbuj może nektar śliwkowy albo same śliwki, są po 4 miesiącu i maa działanie rozluźniające.
Ironia jakoś nie wyobrażam sobie, że Marysia będzie miała zrobić twardą kupkę! Bidulka, mam nadzieję, że po te marchewce da radę. U nas kupki co kilka dni normalnie więc jeszcze nie wiem czy jest jakaś zmiana.
kati myślę, że Marysia póki co nie naje się słoiczkiem. Te pierwsze dania są małokaloryczne i pewnie ej to nie wystarczy. Ja póki co robię tak, że karmię ja marchewką godzinę po mleku żeby nie była jeszcze specjalnie głodna i potem z reguły po półtorej godziny chce jeść. Jak zaczną się konkretne zupki i dania z mięskiem to pewnie się tym naje.
A dzwonić do mnie można zawsze, najwyzej powiem, że nie dam rady

A nóż będzie mi się nudzić i będę się zastanawiać co by ti zrobić
Madzioolka to ciekawe z tym jabłuszkiem, myślałam że będzie słodsze. A jakiej firmy masz? Pokoiku dla Mai zazdroszczę, my jeszcze długo będziemy mieli wspólną sypialnię.
Ja prasuje też hurtowo, bo nie miałabym siły żeby co chwilę rozkładać deskę i prasować a stale rozłożona nie może być, bo nie ma gdzie je trzymać

Marysię przebieram chyba z 4 razy dziennie, ciągle uleje a ostatnio ulewa dodatkowo z marchewką i to pod wieczór, kiedy marchewkę jadła przed południem! Więc wszystko pomarańczowe i od razu przeprać muszę...
Anapi takie są początki niestety, nie jest łatwo w tej branży. Ale wierzę, że z każdy kolejnym dniem coraz więcej ludzi będzie was odwiedzać. Dajcie sobie czas żeby ludzie mogli was poznać. Macie jakąś reklamę?