reklama

Czerwiec 2011

reklama
odpukać, Leo, mimo półgodzinnego tylko snu, grzeczny i zadowolony z życia, aż miło:tak: strasznie go kręcą damskie akcesoria - Ninkowa torebka, lusterko i takie tam:blink:
trasia - bardzo logiczne podejście do sprawy pokazał Twój M.:-)
 
Ironia obiadek niby prosty ale zachęcający :tak::-)
ja dziś poszalałam zrobiłam rosół, żeby mały zjadł a potem jeszcze gulasz z wołowym miesem :-) ale dobry mi wyszedł ;-)
Adariel no to mnie zaciekawiłaś poszukam w necie o tym:-)
Mrsmoon to nasze dzieciaki dużo podobnych rzeczy mają :tak:ale że i nawet podobne reakcje w nocy i o tej samej godzinie :szok:
a taką zupę z serkiem wiejskim juz jadłam - bardzo dobra :-)
Ironia ale to musiało być fajne - nakręciłaś to?
Traschka hahahaha aż to przeczytałam mojemu M. super pomysł :-D
Mamo Matiego to mój Mateusz tak miał do południa, a po spaniu (2 godz i 10 min) jak nowo narodzony, grzeczny i spokojny - normalnie nie moje dziecko:szok::-)
Adariel ostatnio jak bylismy u przyjaciół to Mati sie bawił wózkiem i lalką a Pati (3-letnia chrześnica M.) jego autkiem które miałąm w torbie :-D
 
Hej
I ja wpadlam sie przywitac. U nas ciezki okres. Julia zasmarkana totalnie. Nie poszla dzis do zlobka. I straszniei mi ulzylo bo ostatnio bardzo plakala. A ja plakalaam tez. Tylko w domu. I zastanawiamy sie mocno czy nie poczekac az skonczy dwa latka a teraz zajmie sie nia moja mama ktora coraz lepiej juz sobie razi po tej operacji biodra.
 
Hej Dziewuszki :-)
Sto lat mnie tu nie było...tzn nie pisałam, bo przyznam sie bez bicia, że podczytywałam. Czasu niestety na odpisywanie u mnie brak odkąd wróciłam po wakacjach do pracy. Plan mam nie za fajny, jak wracam to albo jestem padnięta, albo zajmuję się dzieckiem. Jeszcze choroba się do mnie przyplątała. Całe szczęście, ze już dochodzę do siebie i dobrze, ze Werki nie zaraziłam.
Pozdrawiam Was wszystkie i postaram się być częściej, a teraz lece poczytać :)
 
Hej Saffi,
Doris, rozumiem Cię, u nas po pierwszej euforii są codzienne ryki rano a nawet nie ryki, ale wczepianie się Miesia we mnie tak łapiące za serce... Mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Codziennie rano przychodzi mi na myśl rzecz absurdalna- rzucić wszystko w cholerę i siedzieć z nim w domu... NIe wiem już co robić. Moze właśnie w żłobku płakałby mniej? On tak lubi dzieci...
 
reklama
Doris ja też Ciebie rozumiem. Moje dziecko co prawda nie płacze jak wychodzę rano do pracy a ona zostaje z nianią. Zrobi mi papa i wraca do zabawy, nie zniosłabym gdyby płakała albo tak jak Miesio Aestimy wczepiała sie we mnie. A już w ogóle płaczące dziecko w żłobku...nie, to nie dla mnie... Moja Weronika też dopiero do przedszkola pójdzie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry