reklama

Czerwiec 2011

Dla rozluźnienia sytuacji wrzucam fotki brzucha. Świeżutkie, sprzed 5 minut:)
 

Załączniki

  • P1040213.jpg
    P1040213.jpg
    22,6 KB · Wyświetleń: 61
  • P1040214.jpg
    P1040214.jpg
    20,8 KB · Wyświetleń: 60
reklama
A co do teściów Martadelko - ja bym nie odpuściła. Jak będziesz się stopować i tłumić to zwariujesz, albo wybuchniesz tak, że nie będzie co zbierać...

Forever - Ty z babciami też masz czasem "wesoło"...

Andariel - non stop się zastanawiam jak to możliwe, że kobiety i faceci zostali umieszczeni na jednej planecie. Ja się z moim w weekend tak pożarłam, że pierwszy raz od dawna pół poduszki łzami zalałam. U nas o drobiazgi zazwyczaj wojna, ja nie jestem w stanie zrozumieć ile razy można pewne rzeczy powtarzać... na szczęście przyszedł i w obliczu morza łez przeprosił ciężarną:) co nie znaczy za za dzień, dwa zrobi to samo;)

Ciekawa jestem jak tam Miesio? I czy Ninka nadal ładnie przybiera...
 
Silva!!!!!! widzę nagość:shocked2::-D:-D:-D brzuszek - śliczności, uwielbiam ciężarne brzuszki, naprawde:zawstydzona/y::-) szkoda, że twarzy nie widać...;-) dziękuję:-):-):-)
i ja w pewnych kwestiach nie zamierzam teściowej 'odpuścić'!
 
Silva - ano...
Babcie bardziej przewidywalne już teraz więc mocniej stresuje awaria auta czy czasu i pieniądzożerstwo działki....
Brzuszka zbyt dużego nie masz jak na moje oko ;-)
 
Silva wydaje mi się, że mój bębenek wyglądał bardzo podobnie jak Twój:tak:(tylko ja miałam jeszcze uda "ciężarne":sorry2:).
Nasz urlop bez babć (moja mum w tym samym czasie jedzie co prawda całkiem niedaleko od nas, ale jednak osobno), teściowie chyba się nie wybierają w tym roku. Trochę szkoda, bo wszędzie będziemy razem chodzić, no ale i tak się cieszę, że morze zobaczę (zwł.że jest tak blisko).
U nas w weekend poszło o to, że podczas gdy ja spałam (był jego dyżur w niedz.), on spakował dzieciaki i sru nad jeziorko. A dobrze wie, że takie wypady uznaję za "większe" i wolę byśmy byli razem (raz, że łatwiej ogarnąć dwójkę dzieci, a dwa że to jednak woda i się martwię czy mu się nie rozbiegną, no a 3 nie chcę by dzieci kolekcjonowaly wspomnienia z takichwypadów beze mnie). No i kłótnia jak się patrzy:sorry2:
 
HEJ,
SILVA, śliczny brzuszek:)
U nas nie ma gorączki, leczenie trwa, w pt. może do domu ale uważna obserwacja, chuchanie i dmuchanie, usg i konsultacje z chirurgiem i strach z tyłu głowy- jeszcze przez jakiś czas...

Tesciowa- orzumiem Was, moja była w szpitalu 3 razy i za pierwszym nie zapowiedziała się ( zadzowniła, że już jest pod drzwiami) co skomplikowało drzemkę Miesia a za 3 czyli wczoraj odmówiła umycia rąk po wejściu do sali. Tzn, wpadła i zaczeła wszystkiego dotykać ( włącznie z Miesiem) i na prośbę Michała by umyła ręce, bo przychodzi z zewnątrz z różnymi bakteriami ( jechała windą, wcześniej autem, jest sprzątaczką...)- nie zareagowała. nie powiedziała ani " tak" ani " nie"- po prostu tego nie zrobiła. Dotknęła Miesia kołderki i misia i Michał znów jej o tych rękach powiedział ( tylko dlatego, że spiorunowałam go wzrokiem) i powiedziała, że nie umyje, bo i tak już idzie.
Kurna. to ja, moi rodzice, wszyscy dookoła myjemy ręce, odkażamy płynem specjalnym żeby tylko Misiula osłabionego uchronić przed kolejnymi, niepotrzebnymi dniami w szpitalu i konsekwencjami kolejnej inefkcji a ona nie może, przychodząc raz w tygodniu, umyć rąk?????? Co za kobieta. Oczywiscie o tym, że przynosi niewyprane rzeczy z lumpa dla Miesia ( do szpitala) i niewyprane pluszaki ze sklepu, to już nawet nie wspominam w szczegółach... Oczywiście wszystko konfiskuję ( przy niej) a po jej wyjściu odkażam Miesia dokumentnie... Zabroniłam jej całować Miesia ostatnio i jest chyba na mnie obrażona, co objawia się tym, ze jej wizyty są rzadkie i krótkie a telefonów w ogóle brak:)

A tu mój dzielny pacjentP1240298a.jpgP1240333asa.jpg
 

Załączniki

  • P1240298a.jpg
    P1240298a.jpg
    46 KB · Wyświetleń: 45
  • P1240333asa.jpg
    P1240333asa.jpg
    59 KB · Wyświetleń: 46
Ostatnia edycja:
Aestima kciuki ogromne za Dzielnego Miesia!!U nas było to samo z Gracką - pełna sterylność i mycie rąk co chwila.Oby u Was po wyjściu ze szpitala już na tym się skończyło i nie było come back tego z całego serca Wam życzę!!!Może to jakieś zatrucie organizmu mogło być??Tego lekarze nie brali pod uwagę??U nas pamiętam taka opcja wchodziła w grę stąd takie moje spostrzeżenie.Teraz najwazniejsze żeby Mieszko wyszedł już do domku bo dzieciaczki w tych szpitalach takie biedne i bladziutkie, pokłute całe...Zaglądam tu cały czas i śledzę czy coś nowego już wiadomo bo serce mi pęka jak słyszę ile to teraz paskudztwa się czepia tych dzieci.
Przepraszam ,że tak z "dupy" ;-) tu dzisiaj wpadłam ale musiałam się w końcu na moment "uzewnętrznić " :-p:-p

Silva brzucholek śliczny i nie wiem czy już gratulowałam ale jeśli nie to bardzo się cieszę Twoim dwupaczkiem i czekam na rozwiązanie.

Trasiu i Was mocno tulę i ściskam bo swoje też ostatnio przeszłaś z Marysią bidulko.Całe szczęście ,że już wszystko ok.Marysia już cała i zdrowa i bez gipsu rozumiem??Co do wyjazdu integracyjnego z mężem to popieram wyjedzcie nawet jak kasy brak bo nie można sobie w zyciu wszystkiego odmawiać bo kiedy jak nie dziś??Życie jest za krótkie.

Całuję wszystkie i mam nadzieję ,że reszta z Was nie będzie miala mi za złe ,że napisałam tylko do kilku :)

Pozdrawiamy z Gracjaną :-)
 
Aestima - jak miło widzieć Miesia:-)jeszcze troszkę i do domu! Ucałuj kawalera ode mnie. Dobrze, że macie pozwolenie wychodzić na spacer, pamiętam jak mnie te wyjścia na nogi stawiały, jak ładowaliśmy z Leo akumulatorki w słońcu:tak: a Teściowa...:wściekła/y:
katamisz - ja mam za złe:cool2:że nic o Was nie napisałaś. Jakie plany na wakacje?

Myślę gdzie iść z dzieciakami żeby się w pełnym słońcu nie palić. "Nasz" plac zabaw tonie w słońcu, więc dziś już podziękuję, i tak Leo jak mulat już wygląda. Zdecydowanie poszedł we mnie ii ma żółty pigment w karnacji, za to Ninka porcelanowo-blada po M., taki raczej różowy typ. Podzieliły się dzieciaki.
 
Hej kochane... U mnie nastrój do d... Maja w czw miała gorączkę, dostała kataru i mówi kluchowato. Zaczęłam dawać nurofen- czw-pt-sb i już pt-sb niby było lepiej, a w ndz znów marudna i stan podgoraczkowym, do tego zaczęła narzekać na brzuszek:-( wczoraj rano obudziła się z gorączka i strasznie marudna, zebrałam się w połowie pracy i do lek. Pojechalam. Gardło lekko zaczerwienione, katar i nic poza tym. Brzuszek dotykowy ok. Dziś byłam oddać mocz i morfologie, ob i crp jej zrobić, czekam na wyniki i proszę o &&&& aby to nie było nic poważnego... Wieczorem wizyta u lekarza, jutro wieczorem usg jamy brzusznej planowane od miesiąca-profilaktyczne, ale całe szczęście ze akurat teraz wypadłowypadło
 
reklama
lato jest cudowne, spędzam calutkie dnie z dziecmi na polku. Rano wychodzimy na 4 godzinki. Opatentowałam już fajny sposób na spacery - Szymuś wychodzi w chuście, Marysia w spacerówce. Jedziemy gdzieś na daleki plac zabaw, Szymuś zwykle w drodze usypia. Na placu Marysia szaleje już praktycznie całkiem sama, ja potrzebna jestem jej jedynie do wsadzenia jej do hustawki i pohuśtania, ale widzę, że już i tak sama zaczyna próbować się rozhustywać. POza ty wszystkie zjeżdżalnie, drabinki, piaskownice itp daje radę sama. Jedynie przy piaskownicy muszę być naprawdę w pobliżu, bo Marysia jeszcze nie zawsze zachowuje się elegancko. Ogólnie jest ok, ale miewa czasem nieciekawe pomysły jak np zabieranie wiaderka koleżance i zdecydowany brak chęci na oddanie:eek: Swoją drogą totalnie dobijają mnie matki, które siedzą na ławce obok piaskownicy i w ogóle nie reagują kiedy ich dziecko wyrywa komuś z ręki zabawki tłukąc przy tym każdego po głowie...
na placu Szymuś po pobudce wskakuje do spacerówki na płasko i też ładnie się bawi zabawkami w rączce. Albo zajada obiadek (od kilku dni wreszcie stwierdził, że lubi coś poza mlekiem, walczę z nim ponad miesiąc w tej kwestii). I tak sobie powolutku wracamy z Marysią już na nózkach zahaczając o kolejne place po drodze. Do domku na obiadek i dzieci śpią. Kocham lato!

Silva wow! taki brzuch, tyle że sflaczały to ja mam teraz:crazy: i nic nie zapowiada zmiany chociaż ze słodyczy i pieczywa zrezygnowałam całkiem już dawno temu. Musiałam kupić na wakacje strój jednoczęściowy:( niestety z roztepami na 10cm nad pępek, wiszącym flakiem nie da się ubrać stroju dwuczęściowego. Szczerze zazdroszczę slicznego brzuszka:)

martadelka szkoda, że rodzice nie przyjchali na urodzinki:( Daleko mają? Podawali jakiś powód?

andariel a jak oceniasz bliskość rodziny po przeprowadzce? Pomagają? Jest łatwiej? Pytam bo mi tak strasznie chodzi ostatnio po głowie ucieczka z tego kraju... ale brk bliskich mnie wciąż skutecznie zniechęca.

Aestima rozumiem, że w Rewalu się nei spotkamy? :( Szkoda, ale najważniejsze teraz żeby Miesio doszedł do zdrowia. On jest mocny, da radę chlopak. Zwłaszcza, że takich wspaniałych rodziców, którzy tak o niego dbają. A teściowa... no aż się wierzyć nie chce:no: no ja jakoś może rozumiem, że zapomniała umyć rąk, ale po przypomnieniu powinna się chociaż lekko zawstydzić o umyciu nie wspominając...

mrsmoon trzymam kciuki, oby wyniki Mai były dobre i to tylko drobna infekcja. Wiem, co czujesz. Ja przy kazdej najmniejszej gorączce wyobrazam sobie niestworzone rzeczy i powikłania:(

katamisz jak miło znów cię tu widzieć:) (powiedziała ta, która ostatnio ledwo co pisze...:zawstydzona/y:) napisz koniecznie co u was! Marysia tak, całkiem zdrowa. Lekarze sugerują, że to ugryzienie mogło być od meszki, bo to są strasznie zajadłe bestie. Ja nie wiem co ją ugryzło, ale też bym sie chyba skłaniała ku tej wersji. Trochę się bałam żeby to nie była jakaś nadwrazliwość na komary, ale ostatnio ją pogryzły i ledwo to zauwazyła, slad bardzo szybko zniknął. Tamten slad utrzymywał się znacznie dłużej.

marta ciekawe jak wam tan jeziorkiem! pogoda na pewno dopisuje :)

forever na kursy wyjeżdżamy za dwa tygodnie, nie mogę się już doczekać!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry