reklama

Czerwiec 2011

Trasiu - czy rodzina nam pomaga to w sumie teraz ciężko powiedzieć, bo nie korzystamy jeśli nie musimy (jednak wciąż myślimy starym trybem - że jakoś sobie sami musimy radzić), ale jest bardzo miło gdy w weekendy podjedziemy do jednych czy drugich dziadków:tak:widzę jak moim dzieciakom jest z tym fajnie, ale też i dziadkom. Ja nigdy nie wyobrażałam sobie życia na obczyźnie, nawet jak jeszcze dzieci nie było, i mimo okresowych (tzn. w czasie jesienno-zimowym) zapędów by emigrować w cieplejsze miejsce, wiem, że umarłabym psychicznie na wygnaniu. Czasem krążą mi po głowie myśli typu: wracajmy do "siebie" czyli w mazowieckie (ale zrobiłabym wszystko by wrócić do Wawy, nie Pruszkowa), ale wiem, że dla dzieci byłby to cios poniżej pasa:sorry:fajnie mieć siostrę "pod ręką", wpaść na kogoś bliskiego w sklepie przy okazji zakupów itp.;-)na razie mi tu całkiem dobrze, choć "atrakcje" w tym mieście przytłaczają rodzajem i częstotliwością i bardziej się martwię o nasze dzieci za ileś lat, w sensie takim czy będą czuły, że poza miernotą gorzowską (nie obrażając nikogo, w tym siebie, chodzi mi o propozycje tego miasta względem młodzieży na przykład) jest ciekawiej np.w takiej stolicy. Bo jednak jak się chowasz wśród braku opcji i powszechnym przyzwoleniu na miernotę i nijakość, to w głowie się trochę tak układa. Widzę (na razie raczej słyszę, bom niepracująca) jak to jest w pracy na przykład, jak wszyscy wszystkich znają i nawet nie próbują wykazać się asertywnościa bo przecież szefowa to siostra kogoś z zarządu i tak dalej. W dużym mieście takie zjawisko też oczywiście występuje, ale zdecydowanie mniej rzuca się w oczy (efekt skali). No i jak sobie przypomnę moje początki pracy tutaj (przed wyjazdem) to faktycznie średnio się widzę w roli przytakującej myszki z tłumu, a innej opcji raczej nie będzie. Kurka, ale się rozpisałam, kto to będzie czytał:baffled:


co do bikini to w weekend mierzyłam i nawet nawet, choć nie akceptuję swego brzucha i ud (za dużo tłuszczu!). A że jestem leniwiec i samo słowo "dieta" działa na mnie tak, że natychmiast mam ochotę pożreć coś słodkiego, to zapewne nic się w tym temacie nie zmieni. Tak jak jest i tak jest ok. Chyba.

Używacie jakichś specyfików przeciw owadom? Chodzi mi o w miarę bezpieczne spray'e dla dzieciaków. Generalnie nie stosuję, ale wolałabym coś mieć w zanadrzu na nasz wyjazd.
 
reklama
katamisz - ja mam za złe:cool2:że nic o Was nie napisałaś. Jakie plany na wakacje?


Hej kochana dzięki za zainteresowanie ;-)Myślałam ,mój że wpis po takim czasie nieobecności pozostanie zignorowany przez Was i nie zdziwiłoby mnie to :-pbo co to za gość co pojawia się raz do roku na forum.Dziękujemy u nas tfu tfu tfu wszystko oki.Dzieciaczki zdrowe rozrabiaki z nich kochane.Czasem mam ochotę wybiec na ulicę i krzyczeć ze złości ale to tak na chwilę jak się mocno wkurzę na nich ;-)Tak poza tym to u nas bez zmian większych.Lipiec w pracy mam tragiczny.Takiego miesiąca jeszcze nie miałam jak tu pracuję!!Wydaje mi się ,że w pracy jestem non stop...oby do 29 lipca bo wtedy zaczynam urlop!!Planujemy w pierwszej połowie sierpnia jakiś tygodniowy wyjazd nad morze do Międzywodzia najprawdopodobniej a co wyjdzie w praniu się okaże.A co Was??Poza tym ,że dzieciaczki Ci śliczne i zdrowe rosną a Ty matka dalej piękna i młoda jesteś?? :cool2:


Trasiu dziwna sprawa z tym ukąszeniem cholera wie co to teraz tak lata i gryzie.Ja z 2 miesiące temu w pracy "zostałam ukąszona" :-p cholewka wie przez co?!Bladego pojecia nie mam co to było.W miejscu ukąszenia zrobił się wielgaśny bąbel jak po komarze, który następnego dnia miał już średnicę ok 5 cm.Swędziało mnie tam kilka dni.Mój mąż powiedział ,że widać podwójne wkłucie jak po pająku ale gdzie ? jak? W pracy mam na sobie obcisłe rurki a nie kieckę mini:-)Wyobraz sobie ,że w dalszym ciągu mam w tym miejscu zmieony kolor skóry wygląda to jak duży siniak....:sorry::sorry::sorry:
 
A wiesz, kat, u Leo też taki ślad znalazłam - najpierw był jak duży bąbel, ale nie znikał tak prędko jak inne i do teraz ma to miejsce zaczerwienione z widocznymi dwoma dziurkami, jak od pająka właśnie. A czy meszki też tak właśnie nie "gryzą"?
jak to: myślałaś, że będziesz zignorowana!? Nie ma letko - jak już zaglądasz to wyciągniemy z Ciebie co się działo w czasie, kiedy Cię tu nie było:-p;-) Taka charówa w lipcu w pracy to jakaś masakra! Dobrze, że urlop całkiem blisko:tak:
 
Hejka!!
W końcu mogę napisać z mojego tel.bo nieustannie mam problemy z odpisywaniem przez tel.:wściekła/y: U Nas w sumie nic ciekawego... Ninka rośnie, nawet się jakaś okrąglejsza zrobiła. W piątek się ważymy, oby dalej do przodu, a w sobotę mamy wielką imprezę - chrzciny Ninki, ur.Tymka i Szymona, także wszystko za jednym zamachem :-) dzisiaj mieliśmy spotkanie z Trasią - w końcu :-) posiedzieliśmy na placu zabaw. Marysia to się taka śliczna panienka zrobiła, a Szymuś mały wesołek :-) i potwierdzam: Marysia tatusiowa, a Szymek cała mama!! Więc podział odpowiedni jest :-D a ja teraz się byczę (czyt.ładuję akumulatory), bo oboje śpią :-) radość!!
 
Asinka - miło czytać, że Ninka się zaokrągliła:)

A u mnie OK. M. wyjechał na 2 dni. Dobrze, że ma się ochłodzić, bo dziś w ogródku myśłałam, że zejdę! 32 stopnie! Fajnie, że się z sąsiadkami codziennie widuję przed domem (nasze dzieciaki się razem ładnie bawią) to mi trochę przy Szymku pomagają - wysypią piach z buta, podniosą jak się wywali na rowerze itp więc zawsze ciut łatwiej. Przy takim upale zwykłe zdjęcie Szymkowi majtek do sikania skończyło się dzisiaj u mnie ostrą zasapką i rzeką potu na twarzy. To sobie ponarzekałam:)
 
reklama
Hej wieczorową porą.
Padam na twarz po pracy.

andariel pytałaś o to ukąszenie meszki.Wiesz sama nie wiem nie przypominam sobie żeby mnie kiedykolwiek ugryzła zaraza mała więc nie mam porównania.Nie wiem jak u Leosia ale u mnie wyraznie widoczne dwie czarne kropki jak od ukąszenia pająka.France niech spitalają ode mnie!!Jezuu jak ja nienawidzę pająków!!Mam arachnofobię i same mówienie o nich jest dla mnie trudne...brrr

asinka gratuluję sukcesów wagowych u Ninki.Tak swoją drogą prześliczna z niej dziewczynka i wcale nie wygląda jak baba z problemami z wagą :biggrin2:Tak całkiem całkiem na zdjęciach wygląda.Buzka pełna i wałeczki są gdzie mają być tak chyba są.Jak na nią patrzę to przypomina mi się moja Gracka ;-)

Silva współczuję tych upałów w tak zaawansowanej ciąży.Moja mama chodziła ze mną w tym okresie bo urodziłam się w sierpniu i wspomina tą ciążę tragicznie.

Aestima oddałam głos na stronce pod zdjęciem bo powinno wygrać.Mieszko wygląda na nim tak "doroślej" :) Trzymam kciuki za piątkowe wyjście&&&&
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry