reklama

Czerwiec 2011

Cześć!
forever - co za klimaty z tą pensją:no:
eZoja - też wierzę, że nastawienie to wiele, że trzeba myśleć pozytywnie, wzualizować sobie fajną przyszłość, a unikać "czarnych" wizji. Trzymać się czystej aury. No i równowaga - w jedzeniu, emocjach. Do tego niedawno odkryłam (po 30, ale co tam, lepiej późno, niż wcale), że jakiś sport, taki, który nam pasuje, to coś dobrego (kondycja, ale i np.bóle pleców, na które cierpię od 4 lat, a teraz zanikają).
Silva - ja się w takich sytuacjach zastanawiam dlaczego taka teściowa się nie boi, że naprawdę zrobi dziecku krzywdę forsowaniem swoich racji. Kurcze, a jakby dzieciak zaczął się dusić czy coś, bo alergia... Nie pojmę!
martadelko - to fajny dzień Ci się kroi, super!
marta - ale odpoczęłaś nad jeziorem?


U nas w tym tyg.na osiedlu brak ciepłej wody, bo coś tam robią. Tak więc bawimy się w miednice i gotowanie wody + polewanie by się umyć. Klimaty!
Muszę zrobić listę przed wyjazdem nad morze. Niby daleko nie mamy (jak sobie przypomnę naszą 8- godzinną trasę w ubiegłe wakacje!), ale jednak muszę zerknąć jak się ma nasza apteczka (szczęśliwie prawie nie używana) i takie tam.
 
reklama
nie, zdrowa jestem, na kontroli zwyczajnej byłam, wyniki mam super(nie biore zadnyh witamin:-) ale lekarzowi sie szyjka niepodoba:no: mam w pon usg to maja mi ja dobrze sprawdzic. generalnie sie nie oszczedzalam, i chyba za duzo norberta nosilam:no:

andariel czy ja wiem czy odpczelam, strasznie zle sie czulam przez upaly, nie maialam nawet sily spacerowac, ale cieszylam sie ze moglam spedzic troche czasu z krystianem i dziecmi i to mnie jakos podbudowalo:)

zoja, adariel ja też w te rzeczy wierze i czasami trzeba wpasc w dolek,żeby pozniej sie podniesc i fruwac. mi sie zyje o wiele łatwiej jak sobie troche w glowie poukladalam
 
Ostatnia edycja:
Martadelka - myślę, że ok, troszkę rozpuszczana przez Babcię - w niedzielę musiałam zaprowadzić Krysię do kąta gdzie leżała płacząc - nie mogła się jakoś ogarnąć z jedzeniem - w sensie, usiąść i otworzyć buzię na parę łyżek zupy. Poznaje świat - już sama kwiatki zrywa :-p
Zazdroszczę bratniej duszy - ja chyba nie mam takiej, różne koleżanki są od różnych "frontów" - co do zasady jako samotna matka z kupą niezbędnych wydatków nie czuję się zbytnio rozumiana przez kogokolwiek.
A tak wogóle to byłam wczoraj u Ja - Zołzy.
Andariel - kiedy jedziecie ?
Larvunia :-p - ja zazdroszczę optymizmu - u mnie wciąż pod górę....
 
hEJA,
Andariel, gdzie nad morze jedziecie??
Trasiu, podaj jeszcze raz nazwę ośrodka i terminy, szukamy noclegów nad morzem, może jednak rewal?:)

Dziewczyny, dziś na zawał prawie padłam. Bawimy się z Miesiem w salonie i nagle taki HUK! Myślałam, że świat się kończy, albo kuchenka mi wybuchła w kuchni... A to spadła witryna z kieliszkami i serwisem. Spadła chyba najpier do zlewu, bo kran zmiażdżony i dziura w blacie a potem na podłogę. Na sam środek naszej mikro kuchni, chwilę wcześniej Miesio siedział tam sobie na podłodze i się bawił w gotowanie... Jezu, " co by było gdyby..."- uruchomiłam i do teraz się trzęsę. Wszystko poszło w drobny mak. Nowa szafka, kran, przydałoby sięteż ten kawałek blatu zmienić, nie mówiąc już o filiżankach, kieliszkach , serwisie.... kupe kasy pójdzie, ale nic się nie stało Misiulkowi, uff

Z dobrych wieści- od września wracam na cały etat i egzamin przeszłam pozytywnie, więc awansowałam na kontraktowego:-)

Zaraz postaram się zaraz forum trochę nadgonić.

Marta, Ty już w połowie ciąży:szok::-)
 
Mój wujek mieszka w kołobrzegu. Chrzestny.
No właśnie nie wiem czemu to się stało, ale boję się ponownego zawieszenia. Moim zdaniem Miesio zginąłby na miejscu gdyby to na niego spadło:szok::no: Michał twierdzi, że da jakieś tami listwy wzmacniające itp. itd i będzie ok.
chciałam kasę włożyć w pokoik Miesia a tu będziemy musieli odtworzyć kuchnię:/
Ale, ale, do pokoiku coś poczyniłam, zaraz Wam pokażę:-)
 
Hej
Miło mi bardzo że o mnie pamiętacie :*
Jestem z Wami okiem (czytam) ale nie chciałam smęcić więc się nie odzywałam.
U nas atmosfera zgniła jak jabłko...
 
Aestima - też miałam ciary po Twojej opowieści! Mam nadzieję, że szybko uda się Wam ten bałagan naprawić, ale naważniejsze, że Miesiulek ocalał!

Andariel - to ile Ty masz km nad morze? Bo mi się wydawało, że jakoś niedużo... Najgorsze pakowanie... nie zazdroszczę!

Marta - oby szyjka okazała się długa i mocno zamknięta!

Madzioolka :(
 
Silva - teraz, stąd, to ja mam baaaardzo blisko;-)ale TU jesteśmy dopiero 3 m-ce. Zeszłe wakacje to była jazda z W-wy. Teraz w 3 godzinki spoko zajedziemy.
Acha, Silva, jeszcze mi się przypomniało odnośnie pękniętego paznokcia Szymka - jest takie mydełko siarkowe, działa przeciwbakteryjnie i w razie takich akcji warto przemywać nim stópkę. Jak moja Nina się czasem rozdrapała do krwi na nogach to od razu mydełko w ruch i bardzo szybko się goiło. Widziałam je w tesco.

ech, Madzioolka...
 
reklama
heja heja hej. Moje dwie marudy zasnęły, dlaczego oni tak rzadko spią w jednym momencie? Ale za to jak już się wydarzy to czuję się jak na wakacjach! Nic nie sprzątam tylko siedzę. Czasem leżę:)
Czy wasze dzieci też mają takie humoarzaste dni? Jak Marysia wstanie w kiepskim humorze to przez cały dzień jęczy. Albo cały dzień jest super, grzeczna jak anioł. Szymuś za to marudzi od kilku dni strasznie. Wreszcie zaczął porządnie jeść dania inne niż mleko, ale pojawiły się problemy z kupką więc męczy się bidulek. No i zeby na tapecie. Już je widać pod skórą. I czuć w nocy - pobudki co godzinę:(
Tyle marudzenia, bo ogólnie powiem wam, że moje dwa małe bąki są cudowne. Pierwsze trzy miesiące były mega hardcorowe natomiast teraz nie wyobrażam sobie życia z jednym maluchem. Marysia tak super dojrzała, usamodzielniła się. Kocha braciszka ogromnie, on wpatrzony w nią jak w obraz. Aż ostatnio pomyslalam o trzecim... nienormalna jestem?? a tak się zarzekałam:zawstydzona/y:

forever
oj to strasznie nieciekawie:( tata młodej pomaga finansowo?

Aestima jedziemy już w tą sobotę ale najpierw na Kaszuby. W Rewalu jesteśmy od 27 lipca przez tydzień. Przyjedźcie! Ośrodek to chyba Bosman. Może jakis zlot zrobimy w Rewalu? :)
Z ta półką masakra... miałam dokładnie te same przemyslenia kiedy w piątek spadła pólka w szafie. Wypadła z szafy a wrac z nią setki gwoździ i ze 20 słoików. Chwilę wczesniej wieszałam tam z Marysią pranie...

madzioolka oj rozumiem... ja przez miesiąc prawie nic tu nie pisałam kiedy miałam gorszy czas. Wszystkiego się odechciewa. Ściskam.

marta dobrze, ze z dzidzią wszystko ok, nad szyjką popracujecie. Marcin też się tak zarzekał, że nie chce drugiego a jak się dowiedział, że jestem w ciąży to był przeszczęśliwy. Znacznie bardziej niż ja wtedy...

larvuniu witaj! Dawno cię nie było:) miło czytać, że u ciebie takie zmiany na lepsze!

andariel oj coś wiem na temat długiej drogi nad morze. Do Rewala mamy jakieś 750km. Jesli zdążą wydać dowody naszym maluchom to będziemy wracać przez Niemcy. Dalej ale znacznie szybciej. jedziemy na dwa tygodnie w sobotę a ja nie mam jeszcze żadnej listy. Chyba spakuję całe szafy, na dwa tygodnie trzeba wziąć wszystko... ma ktoś jakąś listę do pożyczenia?

Silva czytając twoje wpisy mam wrażenie, że jak na ten etap ciąży to ty jesteś oazą cierpliowści. Mnie roznosiło strasznie. Co do sąsiadki... ostatnio jej córka (też dwa latka) uderzyła w piaskownicy kolezankę na co babka dała jej klapsa w tyłek krzycząc, że nie wolno bić:szok: cóż za hipokryzja... reagujecie w takich wypadkach? Ja nie reaguję, poza totalnym spiorunowaniem wzrokiem, ciekawa jestem czy wy coś robicie.

martadelko a nie rpzekonuje go argument, że im później tym trudniej się zdecydować? Że teraz jest naprawdę dobry moment dla Emilki na rodzeństwo? Ja widzę jak ogromnie dużo dało Marysi pojawienie się brata. Jest więcej roboty takiej organizacyjnej, w sensie przygotowanie posiłków, kapieli (ale też do czasu, bo przecież za pół roku będą się razem kapać i razem jeść). Ale w ciągu dnia jak dla mnie jest znacznie fajniej niż z jednym maluchem. Marysia nauczyła się bawić sama, Szymuś jest też wychowywany zupełnie inaczej niż Marysia. Siłą rzeczy nie mam dla niego tyle czasu ile miałam dla Marysi tym wieku więc pięknie leży sobie sam na macie, dużo na brzuszku bawi się zabawki, słucha jak czytam Marysi, czasem Marysia próbuje czytać bratu itp. Marysię CAŁY czas zabawiałam. Oczywiście, na pewno wiele na tym zyskała, ale ja byłam ciągle przemęczona. Teraz znaleźliśmy jakiś złoty środek. Tyle, że znacznie trudniejsza do zroganizwoania jest opieka nad dziećmi w czasie pracy. Bo jednego malucha zawsze można było komuś "podrzucić" (przepraszam, za brzydkie określenie). Z dwoma już nie tak łatwo. Pisę ci to ja - trasia perfekcjonista, przejmująca się wszystkim za bardzo. Uważam, że pojawienie się Szymka wszystkim wyszło na dobre.

majqua mam wrażenie, że większy chaos wprowadza do domu drugie dziecko, niż kolejne, bo człowiek jest jakby przygotowany do tego, co nastąpi. Ale to tylko moje przypuszczenia, bo mam dwójkę. A jak ty to widzisz?
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry