reklama

Czerwiec 2011

andariel no ja nie mowie o skorzanych bo to inna polka i tu taka cena nie dziwi mnie natomiast crocky za 300 ? kurde przeciez buty z dentki byłyby ładniejsze :) :no:


i dokladnie o tym mowie andariel ze my huhamy na dzieci i chcemy je wychowac na dobrych ludzi a wkolo sami suk.syni teraz to widze... zawsze uczono mnie przede wszystkim prawdomownosci i odpowiedzialnosci..a praca z ludzmi w moim zawodzie to jak zabawa z grupą debili ktorzy za wszelka cene chca poakzac jacy to oni nie są super bo nie płacą, bo są cwaniakami itd... tego zderzenia sie boje.. :baffled:
 
reklama
Ale tematy egzystencjalne:))
Ironia, crocksy za 300 zł, też uważam, że to gruuuba przesada. Ja kupiłam w tesco z 17 chyba, bardzo fajne:tak: Natomiast buty podstawowe kupuję skórzane, droższe , renbuta zazwyczaj. Jeżeli chodzi o buty, to na wygląd nie patrzę tylko żeby dobre jakościowo były. Czasem kupię też coś tańszego, na krótkie wyjścia - tak było z trampkami h&m- pewnie super zdrowe nie są, ale Miesio zawsze je wybiera ( więc chyba są wygodne) a mi się szalenie podobały i uważam, ze krótkie wyjście ( np samochodem do babci u której i tak chodzi boso lub w paputach) nie zaszkodzi.
Natomiast ubranka... cóż, ja lubię ładnie ubrane dziecko i tyle. Ale kupuję na all, sh, wyprzedażach... Ostatnio kilka ubranek od pl firm i projektantów, ale jeżeli spodnie kosztują 40 - 50zł ( czyli tyle co w sieciówce), są gatunkowo rewelacyjne, mięciutkie, no zupełnie inna jakość niż w sieciówce i jeszcze powstały w naszym kraju ( czyli nie płacę chińczykom, wspieram lokalny biznes)- to dla mnie bomba! Te które zakupiłam niedawno ma na tyłku co 2 dzień i jeszcze na 2 lata będą ( rozmiar mocno uniwersalny), więc nie uważam tego za burżujstwo. Jestem na etapie mniej a lepsze. Co do ładnego ubierania, to w sumie nie ubieram dziecka ładnie dla niego, nie oszukujmy się. Dla niego wygodnie a dla samej siebie ładnie. Jestem estetką i już. Zabawki... za coś wartościowego, mądrego- mogę czasem wyłożyć więcej. Ale to jednostkowe rzeczy. Jak np widzę, że Miesia coś szczególnie kręci, interesuje, to zainwestuję, ale nie na zasadzie, że inwestuję we wszystko. Ogólnie staram się by Miesio nie miał za dużo ( rodzina też się ogarnęła ). Przeraża mnie np. ciocia i wujek- kupili 2 mce temu psp dzieciom a na zakończenie roku ( 1 i 4 klasa) po tablecie. Jeżeli mieliby w domu dziecko z informatycznym zacięciem, pasją- ok, ale kupowanie tableta pierwszoklasiście tylko dlatego, że to modne... Przeraża mnie czasem to życie... Generalnie, to my tu chyba wszystkie mamy podobne, zdrowe podejście, ale na placu zabaw, ulicy faktycznie można czasem sobie popatrzeć i posłuchać ...
Ale się rozpisałam:szok:
 
A ja uwielbiam buty clarks ale ceny powalają... Ale moje dzieci mają a staram się kupić na przecenie i z roku na rok. A croksy kupiłam w lumpku za 10 zł prawie nówki. Ja też lubię ładnie ubierać dzieci ale moje większość betów mają właśnie z lumpka a wyglądają jak nowe a płacę najdrożej 15 zł za szt.
 
majqa ja wlasnie buciki clarksa kupiłam za 1 zł w lumpku :D a ciuszki to samo - wiadomo jak jest jakas okazja to trzeba cos ładnego kupic czy np do złobka ale tak na codzien wole kupic 100 szt. koszulek za 1 zł i nawet ich nie prac jak sie kończą bo taniej mi wyjdzie nowe kupic. a wszystko tak samo z metkami :tak:


siadam powoli do pracy, dom w miare ogarniety jeszcze pozniej dokoncze, musze skoczyc na poczte i zakupy :)
 
100 koszulek, omg Ironia:szok::-D
Mnie ostatnio przeraża ta masówka... jakoś zmieniliśmy styl życia na " mniej znaczy lepiej" i choć przybyło trochę 'burżujskich" ( dla nas, bo dla innych to pewnie norma) produktów ( ubraniowych- gł dla Miesia, jedzeniowych, kosmetykowych czy domowych), to skończyło się kupowanie sporej ilości bzdetów i tak naprawdę nikomu niepotrzebnych rzeczy. Wolę kupić 10 dkg super szynki niż jak wcześniej 30 średniej, bo i tak ostatecznie lądowała w koszu... Bo się okazuje, że wszyscy i tak wolą kanapkę z pomidorem:-) Finansowo wychodzi na to samo a jakość życia lepsza i co tu dużo gadać- mi minimalizm coraz bardziej pasuje- i to na każdym polu, poczynając od urządzania wnętrza po inne sfery życiowe.
Teraz temat przerodził się z egzystencjalnego na egzystencjalno-ekonomiczny:-D
 
czesc

hehhe aestima no fajne tematy:)

dzieci robia sobie same sniadanie a ja sie ubieram i idziemy dzis do kolezanki bo juz nie moge patrzec na swoje 4 sciany

ps.noberto w koncu sie rozgadal....jak ja kocham ten etap:)
 
reklama
Ja mam znowu problem z dziadkami.... hehe fajnie to brzmi, zanim się cieszyć to nazywam "problemem".
Np babcia (męża mama) mówi do mnie "Nie ma Marcelek innych spodni, te są już styrane". Ja na to że nie, że jeszcze te mogą być (naprawdę nie były w złym stanie) po prostu zwyczajnie często synka w nich widziała. I kupiła mu ostatnio ósmą parę krótkich spodenek :szok: Gdzie miał starych jeszcze chyba ze cztery. Na co mu tyle, pytam na co?! Czasem się czuję jak nie udaczniczka przy niej... Staram się ignorować, ale czasem o palpitacje serca mnie doprawia - uszczęśliwianiem na siłę. Nie powiem bo nadal nam pomaga, ale jak już się na coś uprze to tragedia. Nie wspomnę ile już moje dzieci mają zabawek dzięki niej. To w przedszkolu mają mniej! A ile razy jej mówiłam nie kupuj już tych pistoletów, bo młody nie chce innymi zabawkami się bawić przed to, maniaczy i strzela na okrągło i w wojne się bawi... ja mam dość ....i co?! Ostatnio kupiła następny, bo tamten się zniszczył - czytaj baterie przestały działać!!!! Nie radzę sobie z teściową i jej "uszczęsliwianiem na siłę".

he he To się wygadałam, wybaczcie, u mnie też nie jest kolorowo czasami hahahaha :cool2:
Ale pogoda piękna za oknem! My już po porannym spacerze z piesiem :tak: I pies i córcia obok siebie siusiu robili :-D:-D:-D No nie mogę córci oduczyć że na trawce na polu to pieski tylko siusiają a nie dzieci :sorry2:

marta24 moje nie gada ... tylko po swojemu nadaje. Nawet mama przestała już wołać.... za pół roku nas wysyłają do logopedy jak nei zacznie mi gadać. Czai wszystko tylko leniwa na maxa.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry