reklama

Czerwiec 2011

trascha ale żeś posta walnęła....
zapomniałam że Wy tutaj rekordy bijecie w postach czasem :-D :-D :-D


Mężu pizze zrobił, jak fajnie raz kiedyś nie robić obiadu tylko go wyczekiwać :-D :-D :-D i nie ma to jak swojska pizza....mężu robi najlepszą! Ma teraz wolne to się nudzi w domu he he he ;-) Ale nie długo w piątek do pracy idzie.
No i zaraz wybywam do koleżanki na kawę i ciasto z szarańczą swoją, dawno u niej nie byłam ;-)
Miłego dnia dziewuszki!!!

ps.
Jakby któraś chciała wróżbę za free to zapraszam tutaj https://www.babyboom.pl/forum/gorzow-f273/wrozba-do-konca-sierpnia-67106/ Chciałm Wam tutaj założyć oddzielnie, ale nie wie czy zainteresowanie by było z Waszej strony nie będę dublować. No to ciaU ;-)
 
reklama
Trasiu ja też już nie wyobrażam sobie jedno dziecko mieć, we dwoje im raźniej a i mi lżej ;-)
andariel , forever :***
Madzioolka ściskam! Zrób coś żeby zmienić ten stan.... wiem łatwo pisać... ale postaraj się.
Aestima szok! Dobrze że Wam się nic nie stało!
 
zoja vel larvunia - a jak tam twoje bąki? :) jak mi sie sprawdzi wrozba to dam ci znac :P

trasia - pieknie to napisałaś ! a tak sie bałas jak byłas w ciazy i tyle placzu bylo na poczatku no widzisz ! :D kobiety to jednak natury sa głupie :D :-D



przegielam z klima i tak mnie glowa boli ze szok..pracy huk chyba zdrzemne sie godzinke i siadam do pracy bo mis benia odbierze :) w domu nic nie ruszone :szok::szok::szok::szok: wstalismy o 7.30 a o 8 bylismy w zlobku juz wiec mam nawet nie poscielone lozka ale kurka juz 15 to chyba je nakryje kocem bo nie chce mi sie pozniej znow ich rozkładać :):zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:


matko dzis koncze 26 lat nie wiem kiedy to zleciało zatrzymałam sie na 23 roku zycia a tu prosze :szok: zastanawialiscie sie kiedys dlaczego to zycie tak szybko leci ? w ogole po co sie czasami bez sensu spinac skoro i tak zostało mi jeszcze jakies 40 lat życia skoro moge je przezyc z rodziną bez spinania sie o każdą stówke ? :sorry2::sorry2: a z drugiej strony ciagle mam presje ze przeciez musze benia wyposazyc w jak najlepszy start i znów czuje presje eh :)
 
Ironia oj tak, tyle płaczu było... bo ta niewiadoma jest najgorsza. Człowiek jakoś układa sobie życie, planuje a tu nagle - trach! Dwie kreski... :)
Ja za to wyrażę swój wielki podziw dla ciebie, jak bardzo się zmieniłaś:) Jeszcze rok temu takie słowa w twoich postach byłby nie do pomyslenia! Cieszę się ogromnie! oczywiście, że pieniądze pomagają żyć, bez nich jest cholernie ciężko. Ale możesz dać Beniowi znacznie więcej, możesz go nauczyć cenić inne wartości. Znam osoby, dla których pieniądz jest absolutnie najważniejszy. Kuzyn Marysi np pyta ją jaką ma najdroższą zabawkę...czy to nie smutne? Dziecko, które nie czerpie żadnej większej przyjemności z posiadania zabawki poza świadomością, że była droga. I piszę to z całą świadomością, bo znam go na tyle żeby wiedzieć że tak właśnie jest w jego przypadku.
Zatem naucz Benia, że zabawki są żeby się nimi bawić, a nie posiadać. naucz go być szczęsliwym, bo bez tej umiejętności posiadanie wielkich ilości pieniędzy nie zda się na nic. Byłabyś szczęsliwa bez męża i Benia, ale zarabiając 3x więcej? Odpowiedź brzmi NIE:) Zatem twoje przemyślenia są jak najbardziej słuszne. Ściskam i niech to będą jednocześnie moje życzenia urodzinowe dla ciebie. Sto lat!
 
ale tu dzis milo i ruchliwie, dawno tak nie bylo:)

trasia z ta szyjka to najgorsze,że ewentualnie nie będe mogla zacząć lekcji od wrzesnia, chcialam miec ich tylko kilka ,żeby calkiem nie wypasc i nie stracic wszytskich uczniów. no ale co ma być to będzie. może czasami to co najgorsze wychodzi pozniej nam na lepsze......

ironia ja mam podobne przemyślenia zyciowe, ale jak tylko pomyśle przez chwilę z zadrośćia,że komuś sie powodzi o wiele lepiej za chwile dowiaduje sie,że ten ktoś ma inne problemy i zazrosc i spinanie mi przechodzi . a wiesz ja nie mam ciesnienia,żeby wyposażyć dziecko we wszytsko, bo z moich obserwacji wynika,że takie dzieci srednio radzą sobie w zyciu, maja wszytsko podane na tacy, a te ktore mialy w domu skormniej a mialy madrcyh rodzicow radzą sobie naprawde dobrze, śa bardzo zaradne zyciowo- oczywiscie to nie regula i nie tyczy sie wszytskich. ja bym chciala tak pokierować swoje dzieci,żeby odnalazly to co kochaja najbardziej w zyciu robic i zeby szly za tym i byly w tym bardzo dobre. wcale niemuszą konczyc wielkich szkoł, czasami mechanik samochodowy zarabia o wiele wiecej niz magistrowie. moje dziecko moze byc kucharzem, moze szyć ....cokoliwiek oby dawalo mu to radosc i zeby bylo w tym najlepsze a reszta sie potoczy
 
dziekuje bardzo za zyczenia :*

trasia, marta - no wiecie mi wróżka kiedys powiedziała ze Benio nie bedzie raczej z umysłowych i zeby w nim rozwijac zdolnosci manualne :-D jak dla mnie to może być mechanikiem bo to niezły fach w ręku , może być kim kolwiek chce byle był szczesliwy. mnie nie martwi to ze nie kupie mu najdrozszej zabawki bo nigdy takich nie dostaje ale strasznei boje sie tego żeby dobrze umiał zarzadzac tym co bedzie mu kiedys dane i żeby nie rozwalił czegoś co było budowane od pokoleń i to mnie przeraża..ba przeraża mnie nawet wizja tego że ja kiedys bede równiez za to odpowiedzialna i jak cos popsuje to chyba gromy z nieba na mnie spadną...stad ta presja i ciśnienie na bycia perfect.. ale juz teraz widze ze moze niepotrzebnie sie tak boje ??

wiadomo musze cos od siebie dac w życiu by on miał łatwiej natomiast nigdy nie chciałabym zrobic z niego kaleki ktora otrzyma na 18 samochod, skuter i okragła sumke na koncie bo pozniej chodza tacy debile z dwoma lewymi rękami i chwala sie tylko swoimi kartami kredytowymi :crazy:

wszystkow swoim czasie.. mnie rodzice kupili auto to fakt ale dopiero po zakonczeniu studiów kiedy juz znalazłam pracę i jedziłam do niej. był to bardzo miły prezent na pewno nie na wyrost jak pierwszy rower który dostałam majac 2 lata a zaczełam jezdzic jak skonczylam 6 (no ale wtedy inne czasy byly i kupowalo sie jak było)

z beniem postepuje podobnie.. nie ma dla mnie znaczenia cena czy marka zabawek wazne jest to co on w tym momencie potrzebuje - jesli lubi klocki to kupuje i prosze rodzine o klocki duplo bo taki mamy zestaw, teraz pediatra mowil ze mozna zaczynac powoli puzzle ukladac wiec wyciagam puzzle moje z dziecinstwa i te ktore on dostał na urodziny :)


jesli chodzi o kwestie typowo materialne typu ubrania, zabawki, płyty itd to ja od malenkosci nie bylam do tego przywiazana po prostu wolałam swoje pieniadze ktore zarobilam albo zaoszczedzilam wydac np na gazety o komputerach albo na wakacje albo odlozyc. co smieszniejsze w szkole był cały przekroj ludzi od baaaardzo bogatych ktorzy byli wlascicielami stacji beznsynwoych itd i zadzierali nosa, po bardzo biednych ludzi ktorzy naprawde nie mieli nic.. i tego tez sie boje ze benio kiedys w szkole moze byc nekany przez tych zadzierajacych nos.. mnie to niby nie obchodziło nigdy i baaardzo szybko uzbroilam sie w agresje w stosunku do takich dzieciakow reagujac na kazda zaczepke albo siłą albo przeklenstwami i nauczyli sie szybko ze ze mną sien ie zadziera. ale boje sie ze skoro wychowuje dziecko w takim przywiazaniu do zabawy a nie tym czym sie konktetnie bawi, jakie buty ma na sobie to ze ktos go moze kiedys wysmiewac :/

wiem że to głupie ale naprawde - czy nie zastanawialiscie sie kiedys nad tym ? wiem ze dobrze robie nie kierunkujac go na bycia modnym trendy i w ogóle non mainstream bo uwazam ze juz lepiej byc outsiderem niz isc jak baran za tłumem i nosic takie same majtki jak polowa osiedla. nie wiem tylko czy tym mu krzywdy nie zrobie ?


ale sie rozspisałam :(

no i kwestia juz nawet na podworku sa u nas mamy ktore rozmowy zaczynaja: bo wiesz te buty crocks to po 300 chodza kupilam mu za 250 zł ale okazja !! i ja naprawde nie wiem czy jestem niernomalna głupia czy skąpa bo twierdze ze klapki powinny kosztowac do 30 zł ?! i po prostu kretynizmem jest dla mnie ładowac tyle kasy w buty z ktorych wyrosnie po 3 mc :szok:


a co do pracyv trasia to fakt chybauzo zmienil wyjazd w bieszczady gdzie posiedzialam troche z ludzmi ktorzy sie nigdzie nie spiesza, nie potrzebuja nie wiadomo ile kasy i sa bardzo szczesliwi. powiedzialam ze nie jest to warte. wiadomo musze cos dorzucic od siebie dla benia i potomnych ale po co sie drzec o wszystko i denerwowac? chyba wole byc ucciwa ze soba niz walic wszystkie zasady i rzucac sie na kazde najmniejsze zlecnie


aestima to chyba w ogole nie uwierzy ze cos takiego napisałam ja :p


-----

aestima - to z ta szafka to jakas okropnosc !
:szok:
 
ironia są takie matki wiem... ja buciki kupuję dzieciom za tyle ile mnie stać... w sumie patrzę gdzie najtaniej. A ostatnio córcia ma buciki po swoich kuzynkach i braciszku.... nie ma nowych. Młodemu ostatnio babcia kupowała, bo zwyczajnie nie stać mnie było. No ale w życiu nie kupiłabym butów dziecku za 250zł! Ale widocznie niektóre mamy stać i niech kupują ;-) ich sprawa..... Jeżeli miałabym kasę na tyle że 250zł to dla mnie nic, albo niewiele to tak bym też pewnie robiła ;-)





Ja wróciłam z wojaży. Zaraz kolacyjkę dzieciakom zrobię i lulu... tzn młodsza bo starszak ostatnio mi powiedział że ma wakacje i chce chodzić później spać :sorry2: Niech mu będzie .... bynajmniej na razie.


edit:
Powiedzcie mi jak tam Wasze pieluszki i dzieciaczki?
Ja tylko jestem do tyły z tym czy ktoś jeszcze?? :P
Tzn moja już od miesiąca bez pieluchy śmiga, ale na noc zakładam i zawsze spompowana.
 
A ja uwazam, że buty dla dziecka za 250 zł (jeśli nie muszę się na nie zapożyczać) bo są np.skórzane, odpowiednio wyprofilowane do wieku, mają odpowiednią ilość i jakość zapięć itd. to nic nienormalnego. Sama kupuję dzieciom np.na okres wakacyjny, kiedy wiem, że długo pochodzą w nich, jedną porządną parę + coś taniego na zmianę. Wcale nie jestem bogata i żyjemy z jednej pensji, więc nie kategoryzujmy tak od razu... No i wszystko fajnie, jak nie ma problemów ze stopami/nogami/postawą itd. Moja Ninka ma płaskostopie i wybieram obuwie z odpwiednią wkładką (ale nie korekcyjne), tyle że staram się nie przepłacać, skoro but tak naprawdę wart jest kilkadziesiąt procent mniej a reszta to marża.
[btw - crocksy to chyba najbrzydsze buty na świecie, więc tu faktycznie wydanie na ich kupno więcej, niż 40 zł, to już wg mnie głupota]

co do rozmyślań natury egzystencjonalnej;-)też się czasem zastanawiam jak poradzą sobie moje dzieci w świecie; uczymy je okazywania uczuć, empatii względem innych ludzi i zwierząt, łagodnego rozwiązywania konfliktów itd., a gdy widzę, jak niektóre dzieciaki na dworze siłowo lub gębowo sobie radzą, to miewam chwile zwątpienia. Ale po namyśle zawsze dochodzę do tego samego wniosku - że uczymy je odróżniać dobro od zła i tak jest dobrze, taka nasza rola. I gdy będą czuły się kochane przez swoją rodzinę, poradzą sobie. Wierzę w to.

eZOJA - mamy tu osobny wątek pieluszkowy, trochę do poczytania jest w temacie:tak:
 
reklama
No tak... czuję się lekko zbesztana jako "ta matka" co kupuje dziecku drogie buty.... w tej kwestii zgadzam się z Andariel, tym bardziej, że Szymek ma obniżone napięcie i kostki mu strasznie lecą do środka, jedne dobre buty na sezon musi mieć, na szczęście mamy tu outlet ecco i sandałki kupiłam za 120 zamiast 240, ale jak by trzeba było to bym 240 zł wydała, choć nie tarzam się w kasie... drugie ma Befado za 70. Crocsy też posiada (Andariel - mnie się podobają, sama mam, a Zawitkowski bardzo chwali), ale kupione na promocji za 80 zł a nie za 300:) Moim zdaniem nie ma co uogólniać i wsadzać wszystkich do jednego wora. Nie wiadomo czy matka, która rozmawia z drugą o nowych butach dla dziecka, nawet takich za 300 zł ma na celu lans czy zdrowie swojego szkraba więc może lepiej zostawmy temat:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry