hello
witam sie z pracy z południową, a w zasadzie juz popołudniową kawą. Przeczytałam jedynie wątek spotkaniowy bo tam teraz najwiecej postów chyba.
Aha moja Anula nauczyła sie wdrapywac na łózko w sypialni iniestety dzis nie obyło się bez wypadku. Jak sie juz wdrapała to chciała usiąśc, a ze była na samym brzegu to spadła do tyłu. Biedula rąbła głową w kaloryfer, ja mysłałam ze zawału dostanę. Widziałam jak leci ale nie zdązyłam jej złapac bo miałam Adaśka na rękach, a M. leżał na łóżku i sie obrócił bo chciał coś odłozyć na komode, a ona spadła. Oczywiscie mu się dostało ze zamiast ją trzymac to sie wierci i zajmuje niepotrzebnymi sprawami. Na szczęscie nic sie nie stało, głowa czerwona praktycznie bez guza, ale wyglądało to nieciekawie, jeszcze teraz widze ten upadek