Ironia - będę kibicować Twoim projektom - chwal się koniecznie

- choć nie do końca w moim stylu są. Ja przeczytałam dziś cały wątek o tej Ś.P. Moderatorce żeby wiedzieć dlaczego - no i moim zdaniem - co też się dało wyczytać między wierszami to co się stało było następstwem innych przykrych - ale nie aż tak - przypadłości zdrowotnych - zator płucny.
Traschka - no to niefartownie u Was :-( Jak zdrowotności dziś ?
Kati83 - my mamy materac lateksowy i jest ok a na wycieczkę bym jechała - kwestia czasu wylęgania no i Mati niekoniecznie musi chorować... Fajnie, że Wam się imprezka udała

Przypomniało mi się jak po naszej wizycie u
Andariel było podejrzenie, że Ninka ma ospę a tak naprawdę wysypało tu i tam i tyle....
My wczoraj byłyśmy na zajęciach plastyczno - językowych - pierwszy raz od dłuższego czasu i chyba ostatni raz na dość długo - jakoś w czerwcu wszystkie środy zajęte :-( - zważywszy, że prowadząca w ciąży i od września jej nie będzie, zresztą i tak się one dzięki nam odbyły - nie było min. 3 osób chętnych przez ostatni miesiąc

Potem Młoda szalała na sali zabaw opanowując już - ze 2 miesiące temu to były próby - wchodzenie na zjeżdżalnie pod prąd - trzyma się rękami jednego boku i podciąga na nogach...

Zjeżdżalnia średnio - duża ale raczej stroma, z płyty.... Znów chciałam zadymę robić mimo że pusto było no ale jacyś gówniarze się wydzierali - nie chcę być rusofobem ale chyba to z co najmniej mieszanego związku - i niefajnie się zachowywali w stosunku do innych dzieci - do Młodej dzięki Bogu nie. Ale gdy jakaś przemądrzała kilkulatka strofowała Krysię, że nie może wchodzić na zjeżdżalnie "pod prąd" zapytałam dlaczego, bo nie było ruchu. Coś innego jeszcze się nie podobało tamtej, taki typ starej malutkiej chyba. W ogóle zauważyłam postęp ruchowy u Młodej na tle tego miejsca zabaw. Plus swoboda i niejakiej wyrobienie - np. zabawa lalkami - układanie spać, wożenie wózkiem.
Na dziś musiałam wczoraj o 15 wymyślać plan B bo kolega do którego miałyśmy jechać - jak będzie pogoda bo grill no ale ta akurat była - napisał, że sorry ale nie, bo z żoną musi gdzieś tam - nie sytuacja losowa, żeby nie było.... Niestety, ale nie odpisałam mu na pytanie czy się nie gniewam... Po prostu nie napisałam nic, aby nie napisać co myślę o sytuacji gdy sam zaprasza, sugeruje termin, ugadujemy się, od 2 dni mailujemy co za oknem...
No to musiałam z samochodu podzwonić tu i tam - opcje pogodowe - co dziś czynne. Na niepogodę były w odwodzie kulki - ale 30 zł niby bez ograniczeń to drogo jednakże

- Muzeum Chopina - tam i 4 h można łazić oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Niestety nie dodzwoniłam się do Muzeum Neonów. Jako, że pogoda była to pojechałyśmy z rana ma megawypasiony - najlepsiejszy jaki znam w Wawie - plac zabaw - 2 h, najpierw piaskownica i uczenie się dzielenia zabawkami, potem mała zjeżdżalnia - myślę, że Młoda była w dolnej granicy wieku ale radziła sobie super więc mogłam siedzieć na ławce obok

- potem lody wspólne, kawa dla mnie, spacer w wózku coby zasnęła po okolicznym parku, chwilę pospała, potem kawałek spaceru, znowu plac zabaw część dla starszych - znów sobie radziła super - głównie na czworakach, cała brudna oczywiście była, potem klubo - sklep - Krysia nie chciała nowej książki autora "B.głodnej gąsiennicy" a fajnie wydana. A potem to ja już miałam dość bo było duszno - w sumie ponad 4 h na dworzu, pojechałyśmy do domu. Nie miałam nawet siły na żadne muzeum przed zawiezieniem Młodej do Babci. No ale miałam ekstra fuchę w postaci prania dopiero co upranego dywanu - efekt ganiania bez pieluchy, mimo że Krysia wie że siusiu to do nocniczka.... Pokrzyczałam trochę, bo działanie było celowe, ukucnęła i siu......

Tyle mam roboty, że nie powinnam spać. Jutro po pracy - może 20 będzie jak skończę - zakupy a w sobotę przygotowywanie imprezki.