Witajcie
P z Tosiem na IP. Dalej ma temperaturę. Niech go osluchaja. Jakbyśmy nie jechali to bym go jeszcze przetrzymala. Ja ugotowałam obiad i byłam na zakupach. Pieczywo, pomidory, śmietana. A ludzie albo wrócili i mają zero w lodowkach albo wszystko zjedli.
Jeśli chodzi o Sylwestra to byliśmy ostatnio 8 lat temu, nie wychodzimy nigdzie bez dzieci więc nie ma co zazdrościć. Ja nawet do restauracji nie chodzę z P sama od 4 lat. Nie mówiąc już o lekarzu, stomatologu czy ginie :what:
P właśnie wrócił. Tosiu ma czerwone gardło Ale to chyba zęby. Znów goraczkuje. Mamy podawać ibum i inhalowac solą
Palin
Piękny uśmiech ma Krysia. Aż mi się humor poprawił
Kingusia
U nas też noc fatalna. Gorączka nie dała pospac. A jak Toś odsypial wstała Mila. Nie wyspalam się to fakt. Pewnie Mikoto też bo noc podobna. Ale staram się cieszyć każdą chwilą. To uroki macierzyństwa. Mój świadomy wybór. Czerpie więc pełna piersią i chłone niewyspanymi oczami z uśmiechem bo przecież te chwile nie wrócą. A warto żyć choćby dla takiej
Mila:
Chcę coś ogłośic ! Mama jest najlepsza kucharka świata !
I Toś który mnie wita jakby mnie miesiąc nie było kiedy wracam z piwnicy po 5 minutach
Ale się rozpisalam !
zaraz skończę , wysyłam posta żeby go nie wcięło