Wisienka, złote słowa. Muszę je sobie przypominać, kiedy znów mnie zlag będzie trafiał ze złości czy bezsilności :-*
Mikoto, nie udało się wczesniej, bno Krysia cos nie mogła spokojnie zasnąć. Teraz sobie kangurujemy i jak SI wywiercila, wykokosiła i prezysnęła to ja z nią. Podobnie okropnie chrapałam, ale taka półgodzinna drzemka dała mi duuuużo. Jak się Krysia obudzi to ją wykapiemy, Troche pognebimy kikutek (no cos odpaść nam nie chce i koniec), pobawimy i pójdzie spać.
Miki przez jej marudny tez nie dospał i jest strasznie jęczący, w dodatku ciągle chce do mamy i płacze kiedy musi się zadowolić tatą. Najchętniej spędziłby całe popołudnie na rekach u mnie. Aż mi go szkoda, kiedy mu odmawiam
Madzia, brawo dla Tymcia. Mikołaj jakoś nie chce się nazywać. Za to powtarza nasze imiona.