cześć kochane- normalnie nie mam czasu żeby do was zajrzeć. musiałam wszystko poukładać w kuchni- oczywiście babka tak poczarowała, że nic się nie mieści

bo zamiast wszystko razem zrobić- tzn. szafki z garnkami, talerzami. no wiecie- tak "przedmiotowo" to jej wiecznie nic nie pasowało

to jej dałam jedną szafkę- niech sobie wszystko swoje tam układa i ma jak chce, bo się nie będę wnerwiać. i teraz ona ma prawie pustą szafkę (bo tych rzeczy kuchennych co kotek napłakał), a ja nie mam gdzie dać połowy rzeczy

ale spoko- dam sobie radę. a jak babcia chciała do moich szafek jeszcze wcinąć maszynkę do mięsa i coś tam, to jej powiedziałam- "ma babcia swoją szafkę jak chciała, to niech babcia pakuje". wiem- wredna jestem. ale jak dogodzić komuś, kto na wszystko kręci nosem? wiecznie coś nie tak- a to krzywo, a to za jasno, za ciemno, a to za nudno, a to za głośno. a sama siedzi na dupie i palcem nie kiwnie :-( i przykro się robi, bo się człowiek stara, robi, kupę kasy wydaje, a ona tylko nosem kręci. do tego stopnia jest zmierzła, że wczoraj jak wiertaliśmy w ścianach na te wiszące szafki, to przed samym wiertaniem poszła z psem. jak przyszła, to się przyznała, że siedziała na przystanku, bo myślała, że jak wróci, to będzie wszystko gotowe- taki leń

byle nic nie zrobić, a tylko skrytykować. ostatnio się na mnie wydarła

bo ustawialiśmy tą kuchnię, żeby blat był prosto i wogóle, a ta siedziała i tylko pokazywała palcem- a to za długie, a czemu takie wysokie, a czemu takie jasne, a czemu ciemne, a czemu takie. i się wkurzyłam to się grzecznie zapytałam, "a co się babci podoba? bo mam wrażenie, że całe nasze staranie idzie na marne". to się wydarła, pierdoły zaczęła jakieś wymyślać. to poszłam do pokoju i sobie poryczałam :-( wkurzył mnie małżon, bo sam był na nią zły, ale nic nie powiedział w mojej obronie. powiedziałam, że jeszcze raz tak będzie, to się wyprowadzę i z moją mamą zamieszkam

bo się nie dam terroryzować, jak wtedy gdy mieszkaliśmy u teściów. nie ma prawa nikt po mnie ryczeć- bo co, bo nas wzięła do siebie? rachunki płacimy, remontujemy, ja ciągle myję, sprzątam bo ona "nie widzi". no tak- lepiej nie widzieć i brudem zarastać. uważam, że nawet jeśli nas wzięła do siebie to nie obliguje jej do wydzierania się na mnie
tak wogóle na praktykach było oki- dostałam nawet pochwały

lubią mnie tam i wogóle. stwierdziły, że tyle stażystek im się przewinęło przez wydział, dostawały kasę, a i tak wszystko na odpierdziel robiły. a ja za darmo się tak przykładam i dobrze robię

chciały by mnie zostawić, ale oczywiście decyduje tu ustawa o naborach- czyli nawet jeśli ogłoszą wolne stanowisko i złożę papiery, to mogą wybrać kogoś innego

ale spoko- w piątek złoże papiery do Biura Informacji, bo tam szukają. jutro podrukuję, pójdę do szkoły ksero świadectwa walnąć i w piątek oddam, bo jutro mi się już nie będzie chciało- urząd, drukowanie i szkoła to 3 różne końce miasta, to nie będzie mi się chciało iść blisko domu po swiadectwo, wracać się na miasto i znowu do domu. a w piątek będę szła do "roboty", to po 13 na koniec tam podejdę i złoże papiery- można do 17 :-) więc możecie trzymać kciuki :-)
co jeszcze?
jadłam na śniadanko owsiankę- jaka pyyyyyyyyychaaaaa!!!!!! rany, codziennie ją będę jeść, jak boga kocham

przepychaśna
co u was nie wiem, bo nadrobiła tylko troszkę
wikula trzymam kciuki za IUI :-) &&&&&&& oby był duuuuuuży brzuszek "beztłuszczykowy" po nim

:-*****
bafinka ładny spadek

gratki :-)
mama ze starankami dacie radę- my mamy babcię w mieszkaniu i dajemy radę się poseksić ;-) a nie mamy drzwi w pokoju

przynajmniej babcia ma w kuchni ;-)
lillith moim zdaniem powinnaś się czuć dobrze psychicznie

bo wtedy będziesz szczęśliwa. a jak ty będziesz zadowolona, to małżon też będzie

a jak będziesz miała parę kilo mniej, niż on "toleruje" to i tak cię będzie kochał tak samo
trzymam za was wszystkie kciukaski. może jutro już będę mieć chwilę więcej dla was.
buziam was kochaniutkie moje :-***
(sorki za poemat

)