Justa_82
Mamuśka x3
Witajcie Piękne.
mama05 idź kochana na betę.
Te testy nie dają 100% pewności.:-(
wikulaa ale masz zapał do ćwiczeń. Brawo kobieto! Mnie nadal się doopki nie chce ruszyć.
Bafinka nie sama , nie sama.
;-):-) Zaraz napiszę co postanowiłam.
Lilith podaję Ci rękę. Też mam tak od trzech dni.
Po części przegrywam z silną wolą.
Jak wam się mieszka " na swoim"?
martolinka wielbicielka baraniny?
Fuj!
Chyba , że trafiłaś na kucharza , który jest mistrzem w przyrządzaniu baraniny.
;-)
A u mnie....
68 dzień diety.
Podjęłam decyzję.
Waga do której chcę dojść , w której czułabym się dobrze to ok 55 kg. :-)
Dlatego przedłużam II fazę .
Z tym , że nie będzie to drastyczne odchudzanie, trzymanie się zasad Diety Dukana , a raz na jakiś czas grzeszenie.
Na zgubienie kolejnych kilogramów poświęcam czas do stycznia, lutego.
Nie jestem w stanie określić w jakim czasie dojdę do 55 kg. 
Nie odmówię sobie grzeszków na pewno w Wigilię, Święta czy Sylwestra. To takie główne przewinienia.
:-)
A teraz chwila prawdy.

Od trzech dni sięgam po niedozwolone rzeczy. Jest to czekolady kostka, ciastko ... zjadłam ( bo głupio było odmówić) łyżkę ryżu a dziś...

Rano zjadłam dukanowskie śniadanko, ale potem mnie już pokusiło i włożyłam sobie maleńką łyżkę ziemniaków z sosem z 3 kawałkami maleńkimi mięska i surówką z majonezem. Na spróbowanie chwyciłam pyzę z mięsem , które gotowałam na jutro, dla rodzinki.
O i taki obiadzicho dziś opyliłam.
Poprawiłam owsianką
( otrębów dzienna dawka musi być!
) i do jutra zamierzam już nic nie jeść, bo mnie tak wywaliło 


Woda, woda i tylko woda!
Ale ja nie wiem czy to wina słońca, księżyca , czy tego, że prawie doszłam do celu i pokusiło mnie z tej radości....
a może zwyczajnie chciało mi się i już!

Pogrzeszę dziewczynki jeszcze troszkę jutro
;-)( bo to ostatki , raz do roku...
) a od poniedziałku P i biorę się znowu ostro za siebie.

Od poniedziałku .;-)
Młodemu prześwietlenie wyszło dobrze. Bardzo się cieszymy! Złamanie zrasta się.
:-) uffff....A tak się bałam i denerwowałam.
mama05 idź kochana na betę.
Te testy nie dają 100% pewności.:-( wikulaa ale masz zapał do ćwiczeń. Brawo kobieto! Mnie nadal się doopki nie chce ruszyć.

Bafinka nie sama , nie sama.
;-):-) Zaraz napiszę co postanowiłam.
Lilith podaję Ci rękę. Też mam tak od trzech dni.
Po części przegrywam z silną wolą.
Jak wam się mieszka " na swoim"?martolinka wielbicielka baraniny?
Fuj!
Chyba , że trafiłaś na kucharza , który jest mistrzem w przyrządzaniu baraniny.
;-)A u mnie....
68 dzień diety.
Podjęłam decyzję.

Waga do której chcę dojść , w której czułabym się dobrze to ok 55 kg. :-)
Dlatego przedłużam II fazę .

Z tym , że nie będzie to drastyczne odchudzanie, trzymanie się zasad Diety Dukana , a raz na jakiś czas grzeszenie.
Na zgubienie kolejnych kilogramów poświęcam czas do stycznia, lutego.
Nie jestem w stanie określić w jakim czasie dojdę do 55 kg. 
Nie odmówię sobie grzeszków na pewno w Wigilię, Święta czy Sylwestra. To takie główne przewinienia.
:-)A teraz chwila prawdy.


Od trzech dni sięgam po niedozwolone rzeczy. Jest to czekolady kostka, ciastko ... zjadłam ( bo głupio było odmówić) łyżkę ryżu a dziś...


Rano zjadłam dukanowskie śniadanko, ale potem mnie już pokusiło i włożyłam sobie maleńką łyżkę ziemniaków z sosem z 3 kawałkami maleńkimi mięska i surówką z majonezem. Na spróbowanie chwyciłam pyzę z mięsem , które gotowałam na jutro, dla rodzinki.
O i taki obiadzicho dziś opyliłam.
Poprawiłam owsianką
( otrębów dzienna dawka musi być!
) i do jutra zamierzam już nic nie jeść, bo mnie tak wywaliło 


Woda, woda i tylko woda!

Ale ja nie wiem czy to wina słońca, księżyca , czy tego, że prawie doszłam do celu i pokusiło mnie z tej radości....
a może zwyczajnie chciało mi się i już!

Pogrzeszę dziewczynki jeszcze troszkę jutro
;-)( bo to ostatki , raz do roku...
) a od poniedziałku P i biorę się znowu ostro za siebie.

Od poniedziałku .;-)
Młodemu prześwietlenie wyszło dobrze. Bardzo się cieszymy! Złamanie zrasta się.
:-) uffff....A tak się bałam i denerwowałam.