reklama

Dla Naszych Aniołków

Temat na forum 'Pożegnania' rozpoczęty przez VegaVega, 30 Sierpień 2009.

  1. VegaVega

    VegaVega Fanka BB :)

    +1.02.2000(*) 20.10.2003(*) 21.06.2007(*)

    [video=youtube;R-n-I9WQz9s]http://www.youtube.com/watch?v=R-n-I9WQz9s&feature=fvw[/video]
     
  2. Robale

    Robale Fanka BB :)

    +21.03.2008 (*)
     
  3. reklama
  4. iwka1211

    iwka1211 Aniołek 14.01.2009 r.30tc

    + 14.01.2009 r.
    [*]
    Kochamy Cie Areczku i strasznie tęsknimy!!!
     
  5. zdec

    zdec Mama Natalci:)

    Dla wszystkich aniołeczków (*)(*)
     
  6. kokota82

    kokota82 Alicja***05.08-07.08.2009

    Kochanej ,jedynej córeczce,tęsknie za tobą.Światełko dla naszych aniołków (*)(*)(*) *05.08.2009 +07.08.2009. Śpij aniołku
     
  7. Asheara

    Asheara I can't get no sleep.

    kokota82 - Jak dobrze rozumiem.. Twoja córeczka żyła 2 dni. Jeśli jesteś w stanie, napisz co się stało. Szczere wyrazy współczucia i .. Światełko dla Twojego Aniołeczka
    [*] .
     
  8. zdec

    zdec Mama Natalci:)

    kokotka82 strasznie mi przykro że Ciebie też to spotkało:(
    Zapalam światełko dla Twojego Aniołka(*)(*)
    Trzymaj się kochana.
     
  9. ena

    ena Fanka BB :)

    zdec a co sie stało z twoja córeczka?
     
  10. reklama
  11. LuizaPatrycja

    LuizaPatrycja Gość

    *26.08.2007
    [*]
    *09.10.2008
    [*]

    Dla wszystkich małych Aniołków
    [*]
     
  12. kokota82

    kokota82 Alicja***05.08-07.08.2009

    To tak jak w wierszu Kochanowskiego ...pełno nas a jakoby nikogo nie było...ten krzyż przyszło Nam nosić przez cały nasz żywot :( Nie muszę ci mówić jak pęka mi serce bo chyba każda matka przechodzi to tak samo. Ja mam 2 synów wieku 7 i 9 lat.myślałam,że nigdy już nie będę mieć dzieci ale pragnienie córki było silniejsze odemnie i tak w grudniu 2007 roku odłożyłam tabletki.Spędziłam sporo czasu nad planowaniem płci dziecka,mierzenie tem itp.I tak w listopadzie 24 poczęła sie Alunia.tak wyczekana i upragniona córeczka .Ja na punkcie dziewczynek dostałam bzika ,instynkt macierzyński był silniejszy ode mnie. Ale jak w każdej bajce była i u mnie zmora. Zanim zaszłam w ciążę miałam sen o dziecku ,dziewczynce która była moim dzieckiem ale zmarła.Staliśmy z mężem przed inkubatorem i patrzyliśmy jak nasza córeczka umiera.Na to mąż wtedy powiedział nie martw sie będzie następna.Rano wstałam wziełam ten sen za koszmar.Za 3 miesiące bylam już w ciązy. W 22 tyg zaraz przed syna komunią miałam kolejny sen. Przyśniła mi się Alicja a właściwie nasz duch święty w jej osobie.Powiedziała mi ,że jest dziewczynką i,że umrze a ja wstałam z przeswiadczeniem,że będe mieć córkę ale Ona umrze a ja nigdy już nie będę mieć dzieci. ta myśl nie dała mi spokoju.Polecialam do lekarza prywatnie,po usg stwierdził ,że mam córeczkę a dziecko po porodzie będzie mieć problemy z oddychaniem.TO BYŁ KOSZMAR!!!!!!!!!!!!!Zabrzmiało to jak wyrok,a ja potem latałam od lekarza do lekarza po Polsce.Kazdy twierdził ,że dziecko ma duże szansne na zdrowe życie.Urodziłam w Łodzi 320km od Rzeszowa zdala od domu i rodziny po 3 cesarskim cięciu a mąż w tym czasie sam był w szpitalu bo ma liczne zmiany rozsiane na płucach.Cóż za zbieg okoliczności Alunia zmarła z powodu nadcisnienia płucnego(niewydolność krążeniowo-oddechowa) a mój mąż też chory na płuca. Mało z Alunią spędziłam czasu po cesarce prędko nie wstałam a instytut Matki Polki jest ogromny a ja po 3 cesarce.to był koszmar który przeszłam sama!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Do Aluni w szpitali i za życia mówilam Marysieńko i jak do niej przyszłam takiego imienia urzywałam.Pomimo leków czekała na mnie .5 wiedziałam ja tylko 5 minut.6 sierpnia tylko 4 godziny.7 sierpnia a była to 2 doba po cesarce dostałam wypis i dziekuję za to Bogu,bo mogłam z nią być.Trwalam przy niej a Ona przed śmiercia otworzyla do mnie pierwszy i ostatni raz oczy :))))) to było pięknę uczucie. potem już było co raz gorzej i gdzieś ok 15-16 wydała przy mnie ostatnie tchnienie ale wczystkie czynnosci życiowe ustały 7.sierpnia o 18:45.Ponoć nie cierpiała tak twierdzi lekarz.Nie zgodzilam sie na sekcję to i tak niczego by nie zmieniło. Przecież mój mąż pracuje w pogrzebówce i wiemy jak to wygląda. Po smierci mogłam ja dopiero przytulić i tak ją umyłam ,ubrałam i kochałam przez 2 godziny.Przez piękne 2 godziny mogłam ją mieć tylko dla siebie i ukochać ,wycałować.potem znowu nastąpił koszmar.Przyjechał mały metalowy wózek po moją córunie a na dodatek trzeba ją było zapakować w mały biały worek .i tak moje dziecko najwieksze szczęście zostało potraktowane jak śmieć.Bo ponoc takie są procedury.Ten koszmar i ten worek przesladuje mnie do dziś i boję sie ,że potrwa do końca mojego życia .teraz mam razdartą duszę,złamane srce i poranione ciało po 3 cesarce.Może Bóg obdaruje mnie kiedyś zdrową córcia i choć trochę zrekompensuje mi stratę Aluni,choć żadne dziecko nie wypełni straty Ali,bo Ala żyła i była.to nie był sen ona istniała .a teraz strasznie mi jej brakuje,jej ruchów i tego że nie mogę jej tulić,nie będzie 1 świeczki,nie bedzie kucyków,spineczek ,spudniczek ani KOCHAM CIE MAMO!!!!!!!!!!!!!!!!!
     

Poleć forum