Hej, to nie przesilenie, chociaż też pewno. Przeziębienie mnie złapało ale już trochę lepiej. Nafaszerowała się gripexem, czosnkiem, Wit C i amolem. Stan bez ciąży ma duży plus- leczysz się czym możesz i czym popadnie bo matka chora i tak musi być zdrowa, szczególnie kiedy małżonek pracuje 12h. Chorowanie u mnie tak naprawdę zaczyna się po 21 kiedy dzieci idą spać a ja sobie ponarzekać sama do siebie jak mnie bolą zatoki, głową, jaki ten katar upierdliwy. Wcześniej pełne obroty, Czecha dymi, uśmiech i ogarnianie (tj. na ile mogę w moim stanie obecnym).
Siedzę w przyczepie kempingowej i scigam do prania poszewki z łóżek, mąż skrzynie na warzywa od spodu przed gryzoniami zabezpiecza. Mamy już flancki i za niedługo już trzeba wysadzić.
Pisałyście o RELACJACH RODZINNYCH. U nas wygląda to tak, że od mojej strony (rodzice, rodzeństwo i ich rodziny) żyjemy w bardzo dobrych relacjach, z siostrą, dzieciakami i szwagrem mamy super relacje. Odwiedzamy się przynajmniej raz w tygodniu, jezdzimy na wakacje razem a z moim bratem, bratową i dzieciakami całkiem poprawne. Rodzice ok. Jeśli chodzi o rodzinę męża. Teściową mam fajną, nie wtrąca się, przez 13 lat małżeństwa nigdy jakiegoś zatargu z nią nie miałam, spoko babka ale.blizszych relacji nie mamy. Lubimy się. Z siostrami męża dokładnie jak z teściową. Zażyłości nie ma ale złości czy negatywnych emocji też nie. Spotykamy się od czasu do czasu.