Moje dziecko też takie było, jak było małe. Chociaż tą różnicą, że czasem udawało się iść na spacer i spało w wózku. Ale w domu w ciągu dnia zasypiała tylko przy piersi, odłożona natychmiast się budziła. I nie miało znaczenia czy odkładałam ją 5 minut po zaśnięciu czy 30. Max. minuta i oczy otwarte. Smoczka nie akceptowała wtedy w ogóle. Żadnego, a przetestowałam kilka firm i rodzai. Najpierw się wkurzałam. Potem odpuściłam. Znalazłam sobie serial do oglądania i tak siedziałam na kanapie. Domu nie sprzątałam (dopiero jak partner wrócił z pracy to to ogarnialiśmy), obiadów nie gotowałam - niedaleko mieliśmy miejsce z obiadami domowymi, to kupowaliśmy, więc sobie siedziałam i siedziałam i siedziałam. Z tym, że to moje pierwsze dziecko, więc nie musiałam się zajmować drugim.
Jakoś jak mała miała 3 miesiące to wydarzyło się 2 rzeczy - zaakceptowała smoczek i udawało się zaliczyć drzemkę w łóżeczku. Nie zawsze, ale często. Drzemki trwały wtedy aż 30 minut, ale ja byłam przeszczęśliwa, że mam te 30 minut dla siebie, na kawę itp.