Rodziłam 1,5 roku temu w Gliwicach i szczerze polecam. Zdecydowałam się na ten szpital za namową koleżanki. Jestem z Tarnowskich Gór. Po moim porodzie inna znajoma także tam rodziła i była bardzo zadowolona.
Mój poród skończył się cesarką. Atmosfera na porodówce, sali operacyjnej i na oddziale położniczym była super. Opieka wspaniała, wszystkie położne i pielęgniarki miłe i sympatyczne. Choć to zależy od człowieka, bo kobieta, która leżała ze mną na sali miała inne zdanie. Ja uważam, że jeśli nie ma się postawy roszczeniowej, to nie będzie żadnych problemów. Miałam ogromny problem z pokarmem i dzięki położnym udało się to wszystko poukładać. W szpitalu jest czysto, jedzenie bardzo dobre! Dla mnie plusem było to, że mąż mógł być ze mną przez większość czasu i pomagać przy dziecku. Byłyśmy na sali 2 os. więc żadne tłumy gości się tam nie przewijały. Drugi poród tylko tam!
I decydując się na ten szpital przede wszystkim brałam pod uwagę to, że jest tam oddział patologii noworodka z dobrym sprzętem. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy przy lub po porodzie. W Pyskowicach ani w Tarnowskich Górach nie ma nawet dobrego podstawowego sprzętu do ratowania życia. A to czy jest ładna porodówka i wyremontowane sale nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Choć akurat w Gliwicach sale były czyste i ładne. Także tu kolejny plus.