no wiec zamowilam dwie szmatki z esprit.....ale niekoniecznie chcialam o tym powiadamiac mojego kochanego meza,bo przeciez trzeba oszczedzac na budowe...A przeciez baba musi wygladac,prawda;-)?No i wiedzialam ze dzisiaj albo jutro przyjdzie...a on bach mi wczoraj niespodzianka-wolne sobie na tydzien zrobil...firma pracuje a szef ma wolne

...No to ja go kole 11 do ojca,za miasto wyslalam zeby skleil raczke od takiej maszynki....I latam od okna do okna na listonosza wygladam


i na parking czy nie przyjechal...Dzwoni ze juz jedzie,jedno auto pod domem,a on drugim pojechal...No to mysle sobie,jestem ugotowana

To mowie mu,zeby nie jechal tylko akumulator lepiej podladowal,bo cos ostatnio jakby strajkuje

I dalej latam po oknach...Ale juz spoko,listonosz dotarl,moze wracac i maz do domu;-)Ale to brzmi,listonosz byl,moze wracac i maz





