Hej
Ale mam dzisiaj dzień i humor, coś czuję ze zbliża sie jesienna deprecha, denerwuje mnie wszystko i wszyscy.
Nie było mnie raptem 2 dni w pracy i dzisiaj nie wiedziałam w co ręce włozyć

, a jak już dojechałąm do domu, ale jeszce nie doszłam do niego to znów tato po coś dzwonił,a ja Mała na rękach, 2 torby, jedna upadła i pobił sie Małej sok, cała torba w szkłach i uświniona sokiem

, w domu sjgon, bo chłopcy siedzą rano w domu i syfią, do szkoły mają dopiero na 11, normalnie zabiję ich kiedyś. Zrobiłam obiad i już trzeba było wieźć ich na tance, potem pojechać po nich, Mała usnęła wieć zostawiłam ją śpiącą na 10 minut i pojechałam,a le obudził ją kupol i jak podjechałąm pod dom, to krzyk było słychać już na podwórku. Na dodotek przed chwilą dzwoniła mama czy jestem u babci, a ja pytam a po co, no i okazało sie ze zapojmniałam o jej urodzinach



. Madzia ciągle wszędzie włazi i odrywa listwy przypodłogowe. Mam wszystkiego dość
Mamusiu, Madzienko gratulacje dla księżniczek z okazji ząbków.
Agaciu, nire stresuj sie ksiedzem, oni zawsze straszą, a potem jest ok.
Kanuś, ja też dostałam ten soczek z bobowity.
Mamusia, współczuję tego uderzenia i dalszych wypadków, niestety jeszcze nieraz tak będzie.
Na obiadek miałam dzisiaj krupniczek z mięskiem, a teraz gotuję barszczyk czerwony i gulasz na jutro.
Ja też bym chciała prywatnego kuchrza i jeszcze żeby umiał masaż zrobić i jakieś inne cuda