Witajcie Kobietki
Ja też już od 7 na nogach, bo na 8 do pracy, całe szczęście, ze nie muszę daleko jeździ tylko mam prace na miejscu, 3 minuty autkiem.
Pofolgowałam sobie wczoraj z jedzeniem i już myślałam, że będzie w nocy "rewolucja", ale na szczęście spokój. Pojadłam na noc rosołu, a potem jeszcze truskawki ze śmietaną i winogron.
Dorotka, powiem Ci szczerze, ze ja bym się nie odważyła na poród w domu, różne rzeczy sie zdarzają, wiadomo, ze niektórzy chwalą takie rozwiazanie, ale ja bym się bała. Czytałam ostatnio relacje z porodów dziewczyn z sierpnia i tam jest taka młoda dziewczyna, chyba ona-mika, po jej relacji zrobiło mi się słabo. Przeczytaj jeśli chcesz.