reklama

Grudniowe mamusie 2008

Babeczki co do teściowych to my z miskiem się wprowadzamy do niego i jego mamusi na jakis czas,ale ja mam rewelacyjny kontakt z tesciowa to mysle,ze nie bedzie problemu....zreszta ona pracuje i ja tez praktycznie bede cały dzien w odmku sama z maleńką....a przynajmniej od 8-16...

Co to tego artykułu który przytoczyłam rano,to tak po prostu wyczytałam...faktycznie może to wcale nie byc prawda....ale mi sie malutka akurat rusza nawet jak chodze, wiec kto wie...hahaha
 
reklama
Myszqa gratulacje samochodziku:-)

Ja siare już w 5 miesiąciu miałam. Ostanio podczas pieszczot z mężem za bardzo zajęliśmy się górną częścią i sporo poleciało więc teraz ich nie dotykamy:-D

Ja mam wizytę w przyszłym tyg. i chę pogadać z lekarzem na temat moich skurczy bo uważam , że mam je za często:baffled:
 
Częs dziewczyny. Mnie od wczoraj tak ząb boli że po ścianach chodzę. a najgorsze jest to że nic nie pomaga. Chyba będę się musiała pokłonic dentyście.

Co do pomocy przy dziecku to ja od początku też byłam sama i to po cesarce. Bo moja teściowa nie żyje a mam przypomina sobie o mnie tylko jak czegoś(czytaj kasy) ode mnie potrzebuje. Nawet jak wóciłam do domu to nie przyjechała bo stwierdziła że juz ją przecież widziała w szpitalu. Poprosiłam ją dopiero żeby została z małą jak jechałam na wizytę do gina a i tak robiła to z wielkimi oporami. A jak się ją potem prosiło o jakąś radę to takie dawała że ja się dziwiłam jak ona właściwie wychowała te swoje troje dzieci. Mąż był ze mną tylko jeden dzień(akurat Wszystkich Świętych) a potem poszedł do pracy bo nie miał możliwości pójścia na wolne. I jakoś sobie dałam radę. A jak mała skończyła pół roku to się śmiałam z koleżanek które uważały że ja już mam odchowane a im się dopiero urodziło że ja się chętnie zamienią. Bo noworodki są w sumie bezproblemowe. Tylko jeśc, spac i kupa. Pierwsze pół roku to miałam aż nadmiar wolnego czasu dopiero potem się zaczęło.

A włąśnie muszę sie pochwalic że mój uparciuch wkońcu na dobre zaprzyjaznił się z nocnikiem.:tak:
 
KOKUSIA NO TO GRATULACJE DLA UPARCIUSZKA :-)

No ja tez mam nadzieje,ze dam sobie rade....a przy okazji jakby cos nie teges to bede miala tesciowa popoludniami....wierze,ze bedzie dobrze....
 
Częs dziewczyny. Mnie od wczoraj tak ząb boli że po ścianach chodzę. a najgorsze jest to że nic nie pomaga. Chyba będę się musiała pokłonic dentyście.

Co do pomocy przy dziecku to ja od początku też byłam sama i to po cesarce. Bo moja teściowa nie żyje a mam przypomina sobie o mnie tylko jak czegoś(czytaj kasy) ode mnie potrzebuje. Nawet jak wóciłam do domu to nie przyjechała bo stwierdziła że juz ją przecież widziała w szpitalu. Poprosiłam ją dopiero żeby została z małą jak jechałam na wizytę do gina a i tak robiła to z wielkimi oporami. A jak się ją potem prosiło o jakąś radę to takie dawała że ja się dziwiłam jak ona właściwie wychowała te swoje troje dzieci. Mąż był ze mną tylko jeden dzień(akurat Wszystkich Świętych) a potem poszedł do pracy bo nie miał możliwości pójścia na wolne. I jakoś sobie dałam radę. A jak mała skończyła pół roku to się śmiałam z koleżanek które uważały że ja już mam odchowane a im się dopiero urodziło że ja się chętnie zamienią. Bo noworodki są w sumie bezproblemowe. Tylko jeśc, spac i kupa. Pierwsze pół roku to miałam aż nadmiar wolnego czasu dopiero potem się zaczęło.

A włąśnie muszę sie pochwalic że mój uparciuch wkońcu na dobre zaprzyjaznił się z nocnikiem.:tak:

Gratulacje użycia nocniczka:-)

Wiesz współczuję kobietom , którcyh mamy są takie a nie inne. Musi być Wam ciężko:-(
Moja mama i teściowa to kobiety złote serca choć mają swoje wady jak każdy człowiek.
 
Witajcie Grudnióweczki
Podczytuję Was od rana, ale jakoś nie miałam czasu nic napisac, bo jestem w pracy i ciągle mam coś do roboty.
Co do przeprowadzki mamy, to ja też bym się nie zgodziła.
Jak urodzili się chłopcy, to na początku dużo pomagał mi mąż, teraz niestety nie będzie miał takiej możliwości, ale chłopcy już odchowani, to myślę, ze jak będzie potrzeba, to też chwilę się Malutką zajmą.
Jak wyszłam z chłopakami ze szpitala, to mama i teściowa (częściej, bo mieszkała pod nami) wpadały codziennie, ale raczej nie po to zeby pomóc, tylko popatrzyc na Dzidziusie i wiem że strasznie mnie to wkurzało, bo mogłabym sie położyc, a tu cały czas goście.
 
Dziewczyny, jesteście okropne:-D Byłem kilka dni w delegacji i musiałem kilka dni nadrabiać napisane przez was posty - masakra normalnie :)

U nas wszystko w porządku, w poniedziałek byliśmy na kolejnym USG i nadal lekarz obstawia dziewuszke, Kluska się czuje czasem aż za dobrze więc ja dostaje po uszach :-) Dziś poszła na glukoze popołudniu wyniki, wczorajsza morfologia w normie :)

Ja biorę sobie koło miesiąca wolnego jak się dizdzia urodzi i przez pierwsze 2 tygodnie to nawet rodziców i teściów do domu nie wpuszcze :-D:-D i tak i jedni i drudzy mają koło 3-4 godzin jazdy więc nie przyjadą tak sobie przypadkiem napewno, jestem przekonany że sami sobie doskonale damy radę :-):-) po sąsiedzku mamy położną więc nam podpowie (zresztą poród będzie odbierać)
 
reklama
Hejka, ja po tym wyjeździe jakoś się nie mogę pozbierać, a do tego pełno atrakcji mało przyjemnych co chwila, więc jakoś nie mogę się odnaleźć.... mam nadzieję, że już się będzie uspokajać, bo chyba zwariuję, hehehe.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry