U
użytkownik 128317
Gość
Ja może napisze cosik o mojej nocce..
o 1.30 dostałam skurczy lewej łydki - jakoś dałam sobie rade, ale zapobiegawczo przyniosłam wielką poduszkę na nogi żeby sytuacja się nie powtórzyła... i co... o 3.00 MEGA!!!!!! skurcze najpierw obydwóch łydek a później przeniosły się na uda oraz na pośladki... sama nie dałam sobie rady - takiego bólu to ja nigdy w życiu nie doświadczyłam... palce mi powykrzywiało... moje krzyki obudziły chyba wszystkich w bloku... całe szczęście że teraz mieszkam z moimi rodzicami (czekam aż mój wróci)...
Mama pierwsza przybiegła ale nie dała rady wygiąć mi palce... ojca zawołała i ten dopiero po 5 minutach (choć dla mnie trwało to wieczność i myślałam, że bez pogotowia to się chyba nie odbędzie) trochę puściło... po tym wszystkim nie spałam do 4.30 ... bałam się powtórki a przy jakim kolwiek skręcie dało się odczuć małe bóle - masowałam nóżki z jakieś 40 - 50 minut.
Teraz jestem tylko wyczerpana ale już wyczytałam, że takie dolegliwości zdarzają się w ciąży. Na wszelki wypadek porobiłam sobie badania i jutro będę miała wyniki.
Brakuje mi jakiś pierwiastków... w piątek będę miała wizytę więc dowiem się, co mam robić w takich sytuacjach... mam nadzieje że jakoś wytrzymam do piątku.
biedactwo, rzeczywiście sie namęczyłaś w nocy...
pewnie masz za mało magnezu i potasu, polecam np. pomidorki



:-(, tak to juz bywa jak pracuje sie u rodziny...
, serce mi wali jak młotem na samą myśl, że idę dziś podglądnąć dzidzię czy wszystko u niej ok. Z jednej strony baaardzo się cieszę, (ostatnia wizyta jakieś 5 tyg. temu) a z drugiej...
, no i pewnie moja gina powie mi dziś o tej nieszczęsnej glukozie, że czas ją zrobić
. No nic, postaram sie nie stresować zbytnio (do 20.00)
