reklama

Grudniowe mamusie 2008

Agaciu miałam:-D:-D 10 lat temu:-D:-D ważę 56kg czasami nawet 57 przy wzroście 160,a zawsze ważyłam 53-52 kg i nie mogę dojść do tej wagi:zawstydzona/y: no i ciało takie sflaczałe:zawstydzona/y:pomarszczone kolana itd jak to po 30tc:-D:-D:-D pójdę do pracy i pewnie o tym zapomnę,bo człowiek z nudów durnieje,ale marzy mi się wrócić do dawnej wagi...pewnie jak każdej z nas:tak:

No a ja 59,8 kg przy wzroście 165 cm . Wyobrażasz sobie ???:szok: Kiedys miałam 52 kg i pewnie już nigdy mieć nie będę. No i flak na flaku.
 
reklama
Heh.....ja marzę o 50kg.
Mężowy obiecał mi kupić Louboutiny jak do końca roku będę tyle ważyła :-D Tzn. schudła i utrzymała wagę.
Dlatego się zawzięłam. Nie że specjalnie dla tych butów ale dla siebie. Wiem, że już do rozmiaru 34, 36 nie dojdę nigdy. Ale takie małe 38 to by było przyzwoicie.
Szkoda gadać na temat jędrności ciała. Najgorszy ten brzuch, i nie wiadomo co z nim zrobić.

Agatkas - ja dlatego, że Janosik też z tych ufnych i otwartych dzieci zaczęłam mu mówić że czasem się trafiają źli ludzie. I, że nigdy nie wolno mu iść z nikim obcym. I, że może rozmawiać z obcymi tylko jak ja albo M. jesteśmy obok. Mówię przy tym, że wogóle ludzie są dobrzy tylko czasem się źli trafiają. Janek niestety nie ma jeszcze instynktu samozachowawczego i w markecie leci przed siebie. Nie ogląda się czy jesteśmy blisko. I co najgorsze - nie boi się. Kiedyś specjalnie mu się schowałam, myślałam że się przestraszy, że mnie nie ma ale skąd - wyrwał jeszcze dalej - do króliczków w zoologicznym :sorry2:Ja się strasznie boję takich sytuacji. Mam wrażenie, że w Warszawie w tym tłumie jest więcej wywrotowców niż w innych miastach. W Wołominie u mamy wogóle się nie boję, ze coś mu się może stać.
 
Hello:-)

Kankiya woda z cytryną z rana jest dobra na zaparcia.A poza tym jak wleję w siebie taki kuban to później mam mniej miejsca na jedzenie:-p
A z wagą nawet nic nie mówcie.Najmniej ważyłam 49 kilo,a teraz mam 65 kg:sorry2: a wzrost kurka ciągle taki sam:confused::-D 164 cm:dry:

Myszqa mój Fabian na szczęście jest taką przylepą,że wszędzie muszę być z nim.Jak tylko straci mnie z oczu to od razu woła.I pilnuje się nas.Mnie to cieszy,bo wiem,że mi nigdzie nie zginie.A wariatów jednak nie brakuje...
 
Agaciu ja całe życie musiałam uważać na to co jem i ile,aby mieć kontrolę nad wagą,więc ciesz się kochana ,że tyle lat dane było Ci jeść co chcesz :tak:
Aniu dzięki za info, może i ja spróbuję z cytrynką;-)
MYszqo a Ty ile ważysz kobito,że aż mąż Cię przekupuje butami za wytrwałość w diecie:confused:, chyba dawno Cię "nie widziałam" albo mężuś zazdrości,że jesz co chcesz a on musi sobie odmawiać:-D:-D
Zapominajko jak Ci poszło???
Kanuś gdzie jesteś???
 
Kankiya przeszłam weryfikację. Nie mieli się do czego przyczepić. :-):-):-):-):-):-):-):-)
Teraz cierpliwie muszę czekać do kwietnia, aż ministerstwo nada mi licencję i numer.

A od końca lutego zaczynam podyplomówkę w Warszawie.:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry