Siemka kochane...
Zaczne od tego, ze jestem zla I wyrodna matka...

Nie wiem czy Wam pisałam,ze jakies 2 tyg temu Mariczka spadła nam z sofy do tylu i uderzyła główka o polke pod blatem od stolika i rozciela głowę... I wyobrazcie sobie ze wczoraj była u nas ta Emilka, która pilnuje dwa razy w tyg i chodziłam za nimi krok w krok, a chwila nieuwagi i MAri gonila Emilke i sie poslizgnela uderzyła główka w róg ściany i znowu kolejne rozciecie....

tak płakała, nie schodzila ze mnie przez 2 godz juz mieliśmy jechać na emergency ale przyjechała nasza znajoma i to rozciecie jest plyciutkie wiec nie było potrzeby...
Tak sie przestraszylam jestem zła na siebie.....
A poza tym chyba ok...pogoda u nas taka zmienna, zimko, ale nie ma śniegu, wiecej słoneczka....
Anoli to juz wracacie? Jejku zazdroszcze.....zdrowka dla Was kobitki:*
Vive i Kankiya powodzonka kciuki bede trzymała

Zapominajko ja rownież czekam na fotosik... Dwupaku nasz:*
Zanpolo pozytywnych wyników....
Oj coś jeszcze miałam napisać,ale szczerze nie pamietam...po wczorajszym chyba jeszcze nie dosLam do siebie

buziaczki