No pewnie macie rację w tym konkretnym zachowaniu, ale mnie może stąd tak drażni że ona NIC sama nie zrobi....a potrafi szantażować tatę, bo wie że on dla niej zrobi wszystko. Jak jej nie ubierze to potrafi wrzeszczeć "i tak mnie właśnie kochasz!" wiem że dzieci takimi tekstami rzucają ale ona to robi na każdym kroku. O cokolwiek poprosisz to ma cię gdzieś. Z tym przychodzeniem do pokoju to nie ja ustaliłam takie zasady, ona tylko w weekendy wstaje o 6 i przychodzi wręcz rozkazuje się z nią bawić...to nawet mój facet się wkurza bo mając 6 lat może się pobawić coś sama. A ona cały dzień ani chwili się nie pobawi sama, nawet jak bawimy się z nią cały dzień to po zabawie mówi :"nudno mi ".
Niestety nie mogę się zgodzić z tym że ja mogę na nią nakrzyczeć- właśnie NIE mogę! i to jest stanowcze stanowisko PSYCHOLOGA - nie mój wymysł. Może dlatego to jest takie trudne - że mam związane ręce.....Tylko być miła i uśmiechać się- nawet jak ona perfidnie wykorzystuje dobroć to czasem jest po prostu niewykonalne....
Podsumowując- macie rację - nie zrozumie się pewnych zachowań, uczuć póki nie znajdzie się w podobnej sytuacji. Ja nie rozumiem jeszcze co to znaczy posiadać własne dziecko, a ktoś może nie rozumieć uczuć etc które ja przeżywam w moim położeniu ( wiem że nie ja pierwsza i nie ostatnia
W każdym razie dzięki za sugestie