dzięki Wam ,ale jest tak,że nie mam regularnych skurczy,jest trochę krwi,na pewno do jutra urodzę, bo czop był z krwią i teraz trochę plamię,bo w sumie czasem kobietom czop odchodzi i chodzą jeszcze z dwa dni,ale u mnie jest krew więc szyjka się rozwiera,tylko czekac na regularne skurcze.Tylko mnie czasem łapie,ale nie jest to regularnie,kurcze,ja już chyba zgłupialam,nagle wszystko,to co wiem zaczyna mi się mieszać i czuję niepokój,ja się nawet zastanawiam kiedy jechać jak zacznie boleć regularnie.Natura to natura i nie pomogą żadne wyuczone zasady,ale czuję,że to dziś,dlatego chyba ten niepokój-to raczej jeden ze zwiastunów,mdli mnie jakoś.A wiem,ze część kobiet nawet wymiotowała na sali porodowej.Teraz specjalnie chodzę dużo,żeby akcja się wreszcie rozwinęła.Byłam na zakupach,po schodkach pochodziłam,ale daleko się nie oddalam,bo jak się zacznie.Mąż wrocił z dyżuru,chciał już torbę zanieść do auta:-) chyba też panikuje,choć mnie uspokaja. Nie wyłączam kompa,mąż będzie teraz tu pracował,ale jakby co to przyjdę i napiszę. A potem to nie wiem,jak juz będę mogła wstać,to pójdę do kolegów i wejdę na forum ze szpitala,bo na męża w tej kwestii nie mogę liczyć,on się w takie rzeczy nie bawi
Porodu aż tak bardzo się nie boję,dziś ma dyżur mój lekarz,który mi pomaga prowadzić moja ciążę,robi mi usg itd. fajnie by było przy nim urodzić,ale dopiero na 19tą przychodzi.Postaram się spróbować bez znieczulenia jednak,chcę zobaczyc jak to jest,to mi potrzebne ,żeby potem wiedzieć,jak odczuwają to moje własne pacjentki-a niektóre straaasznie krzyczą:-) ale na bloku nikogo to nie dziwi,tylko czasem samej rodzacej przeszkadza w dobrym oddychaniu.
muszę pochodzić,bo siedzieć mi bardzo źle,czuję takie napieranie na krocze jak dlużej siedzę.
To na razie dziewczny