
dzien dobry, my od wczoraj wieczora w domku, na szczescie infekcja nie byla jakas grozna ani wielka bo przez 6 dni nie przyszla odpowiedz o tym ze wychodowali bakterie jakies, a gdyby ich bylo duzo wiadomo by bylo juz wczesniej, wiec jest ok, Arlenka glodomorek, ja kiepski pracownik produkcyjny, dzieku Bogu sa butelki bo by mi dziecko glodowalo a matce by cycki uschly w koncu

cale szczescie ze spedzilam dodatkowe dni w szpitalu bo latwiej mi bylo wszystko ogarnac i siebie i rzeczy zwiazane z dzieckiem. Opieka.... brak mi slow.... mialam wrazenie ze gram w seriali o szpitalu w ktorym pracuja anioly :O az mi sie lzy w oczach zakrecily jak sie zegnalismy wczoraj..
ale jak wyjechalismy rodzinka na glowna ulice miasta i zobaczylam tyyyyleeee sniegu i taka swiateczna otoczke to lzy znow mi stanely w oczach z radosci ze do domku juz wracamy i w koncu razem bedziemy

musimy sie duzo nauczyc
przedewszystkim musimy nauczyc sie byc we trojke plus kot by nikt nie byl pokrzywdzony, wobec tego w miare mozliwosci karmimy razem, to jest niesamowicie intymne i mysle ze tatus wtedy jest totalnie na boku dlatego poprosilam W by byl z nami i albo lezymy przytuleni albo trzymamy sie za raczki albo glaszczemy po glowkach tatus Arlenke, ja tatusia a Arlenka mamusie za raczke trzyma

oczywiscie nie wiem co pisalyscie heheh, z grubsze mam wiadomosci od Wiolci ktorej serdecznie dziekuje za przekaz :*
gratuluje rozpakowanym mamusiom

) i trzymam kciuki za podwojne grubasy

)
Gufi....... hehe czarownico
zmykam podlozyc w piecu i cos przekasic bo Arlenke zaraz musze budzic na jedzonko
a wogole to jej waga... no nie moge tego przezyc ze tak mnie oszukali heheh cala ciaze myslalam ze jakiegos hipotrofika nosze przez te ich gadanie... a to duza dziewczyneczka( tu mierza dziecko skurczone z pewnoscia miala wiecej niz 51 cm i ubranka 56 sa akurat) jak mi W powiedzial wage to myslalam ze z lozka spadne :O:O