witam się serdecznie!
u nas zapanowało choróbsko Anula gorąćzkowała już drugi dzień a z innych objawów tylko katar, nie wiem co to ma być a nie chcę leźć przez dwó z taki dzieckiem, zresztą musiałabym zabierać z sobą jeszcze Wiktorię a to już całkowicie mija się z sensem, może spróbuję zadzwonić na domową wizytę
------------------------------------------
no i dziś próbowałam pierwszy raz "wydusić ręcznie ciut mleka z piersi"
szło marnie i dość boleśnie, wydusiłam tylko 20ml buuuuuu
---------------------------------------
mi najlepiej pomagało w odciąganiu dziecko wiszące na drugiej piersi, mało to wygodnie ,ale 100ml ściągało mi się szybciutko (chyba coś około 15 min) ale szczerze nie cierpię tego zajęcia
a co robic gdy maluszek ma zimne -lodowate wręcz dłonie i stopki? ja juz ponakładałam skarpetki i na góre i na doł, no bo coz robic jak dziecko płacze, nawet sie go nakarmic nie da, i to nie kolka bo brzuch nie twardy, poprostu mu zimno, a u mnie w mieszkaniu 23 stopnie cieplutko... tak sie czuje człowiek bezradny :-(
dokładnie tak jak inne kobietki tu już się wypowiadały zbyt słabe krążenie, ja czasem biorę i je rozcieram, albo robię jakieś gimnastyki rączkami maluszka, też zauważyłam że najczęściej to rączki bywają zimne jak Wiktoria śpi w łóżeczku, bo ja w łóżku ze mną to zawsze cieplusie
Dzieci mają krążenie (podobnie jak i inne układy) jeszcze słabe i dlatego dłonie i stopy mogą być chłodniejsze. Czego nie rozumieją babcie i na siłę przykrywają dzieciom ręce i nakładają pięć warstw koców
niestety moja kuzynka chyba należy do tych babć, zresztą u mnie teść też potrafi się wypowiedzieć - skoro tak babcie robiły przez tyle lat i to się sprawdzało to czemu słuchamy tych lekarzy, co np. twierdzą że masło jest niezdrowe, lepsza jest margaryna a w żadnym szpitalu nie podadzą na śniadanie margaryny tylko masełko, więc skoro w jednym mogą się mylić to z tymi zimnymi rączkami też może być inna prawda (do mnie taki tekst wystosował co prawda w kontekście wartościowego mleka, bo powiedziałam, że lekarze twierdzą że mleko matki zawsze jest pełnowartościowe i nie może być tak że jest za chude i dlatego dzidzia się nie najada - po mojej Wiktorii akurat widać że dobrze przybiera na samym cycu, choć często pomarudzi że jej mało i prosi więcej)
a z tym siemiem lnianym to czy nie trzeba ugotować żeby powstał taki kisielek i to wtedy może takie glutki podać, tylko że ja pamiętam moja mama podawała nam to kiedy mieliśmy rozwolnienie - więc czy nie byłby efekt odwrotny od zamierzonego, a zasada mojej teściowej zadziałała na mojej starszej, kiedy zaczynała jeść stałe pokarmy - łyżeczka masełka podać by dziecko zjadło, tylko nie wiem jak to w stosunku do tak malutkiego bobaska, ale sposób działał pięknie