Thinka, u mnie w porządku. Chyba już w ogóle mało mleka było, bo w ogóle nie czuję żadnego obrzmienia, nawet delikatnego. Choć mleko oczywiście cały czas jest. Ale nawet rozmiar już mi wrócił do "normy" i biustonosze ciążowe zaczynają być za duże. Muszę zacząć uskuteczniać naprzemienne prysznice, jakieś ćwiczenia i krem, żeby mi skóra się nie porozciągała. Choć przy moim rozmiarze ryzyko jest niewielkie
A u nas znowu katar... Masakra... Było dwa tygodnie przerwy i powtórka z rozrywki... Już się nawet nie łudzę, że to na zęby. Dostał Frulo Cebion rano na wszelki wypadek, ale kropli żadnych na razie mu nie daję, bo póki co ładnie wszystko schodzi aspiratorem. Pewnie znowu tydzień odciągania kataru nas czeka. Słabo, bo jutro jedziemy do Dziadków, a w sobotę wesele. Będę musiała Fridę ze sobą zabrać :/
Skończyłam wczoraj zlecenie i dziś mamy wyjazdowy dzień. Do wydawnictwa, na uczelnię zapłacić za indeks i legitymację, wybrać zamówione płyty ze sklepu, kupić krawat Mężowi, Frulowi skarpety z ABS-ami... ... Ciekawa jestem, co Franek zrobi, bo pewnie do obiadu nam zejdzie, a on ostatnio w ogóle nie śpi w wózku...