małż pojechał po ojca na lotnisko, Miki śpi, a ja też bym chciała iść spać, ale mój kuzyn ma jeszcze przyjechać i muszę czekać bo jak będzie przed mężem to mu nikt nie otworzy wrrr
ogólnie mam dosyć dzisiejszego dnia... a jutro lepiej nie będzie bo przez to wszystko się nawet wyspać nie mogę. w sobotę się przeprowadzamy - niestety. na domiar złego dzisiaj naprawili nam komin w tej chacie, w której obecnie mieszkamy. właściwie przez ten komin się wyprowadzamy bo od maja się prosiliśmy o naprawę i mieli to gdzieś. teraz im nie zapłaciliśmy czynszu i co? i się zjawili. no a akurat dzisiaj rano już na 100% potwierdziliśmy u właściciela następnej chaty, że ją bierzemy. wszystko mamy pod górke.
usiedliśmy wieczorem i nam doslownie ręce opadły. no ale jednak się wynosimy pomimo naprawionego komina jak już tak uzgodniliśmy. tamta chata ma kilka plusów - mniejsza, czyli łatwiej ogrzać, tańsza!! to w zasadzie ważne bo w skali roku to już się z tego robią ladne pieniądze. poza tym ciepła, ma fajne podwórko z trawą więc mały będzie miał gdzie biegać (o ile pogoda pozwoli hehe). tyle tylko, ze przeprowadzki z dzieckiem są męczące. no i biedak się znowu będzie musiał do nowego miejsca przyzwyczajać.
ech za tydzień do domu - już tylko na to czekam, a potem wrócę do tej naszej rzeczywistości i jakoś to ogarnę.
no i sorrki, że tak o sobie ale musiałam się wygadać