ewa ja cię podziwiam za to, że potrafisz tak siebie obserwować, że jesteś tak zdyscyplinowana pod tym względem i zorganizowana :-) aczkolwiek teraz zgadzam się z sarką, że termometr powinnaś odłożyć na bok. chcecie dziecka więc anty ci w tej chwili nie jest potrzebna, a może to was zniechęcić. mam nadzieję, że się nie obrazisz i że się mylę, ale mam wrażenie, że mówisz, że co ma być to będzie, ale w głębi jednak czujesz jakąś presję bo bardzo tego dziecka chcesz i to wszystko zakręca się wokół tego co niebezpieczne. znam pary, które też tak oczekiwały dzieciątka, czekały na odpowedni dzień i jak nie wychodziło to po kilkunastu miesiącach seks już nie był dla nich żadną przyjemnością tylko wiecznym oczekiwaniem na odpowiedni dzień i wskakiwaniem do łóżka z przymusu bo to dobry czas... niestety. tak jak Tunia wspomniała to się może źle skończyć. trzeba iść na żywioł. ja siebie obserwować nigdy nie umiałam, nigdy się w to nie wglębiałam i wiem, że nie jestem na tyle zorganizowaną osobą, żeby to robić, dlatego podziwiam... ale pigułek też nigdy nie brałam. w dni, które według mnie były bezpieczne (mniej więcej hehe) to nie było stosowane nic, jak była jakaś szansa na ciążę, a jeszcze nie bardzo chcieliśmy to gumka i tyle. ale też mieliśmy podejście, że co ma być to będzie. wyjdzie dziecko to się będziemy cieszyć. i tak na żywioł poszliśmy i z ogromną przyjemnością pewnego dnia stwierdziliśmy, że dziś jest ten mniej bezpieczny dzień, że zrobimy to bez gumki i może się uda bo to już czas. i udało się od razu! ale to było podejście na luzie, przy drugim dziecku obawiam się, że będzie presja bo już bardziej sobie planujemy kiedy byśmy chcieli itd. dlatego to, że tak o tym myślisz to rozumiem doskonale.
no to się rozpisałam.
aaa jeszcze co do wiatru - ja mimo tego, ze się przyzwyczaiłam to też się często budzę. tylko, że tutaj średnio co kilka dni jest takie wietrzysko, że wszystko fruwa, no i ludzie są na to bardziej przygotowani