Sylwia pewnie ze nie ma porownania. Bo w sumie kiedy Twoj maz ma Ci pomoc jak on tyle pracuje. Moj ma dobra praca bo jest w domu wczesniej niz ja. Do tego wolne weekendy. Tylko dodatkowo ma 2-3 sluzby 24h w miesiacu i wtedy jak ma taka sluzbe to wlascicwie 2 dni troche wypada bo 24 h go nie ma a jak wraca to jest zmeczony i niewyspany wiec troche spi w dzien i ogolnie jest sredio pomocny. Takze nie mozna tego porownywac. ALe twarda na wszelki wypadek mozesz byc ;-);-)



, zeby sie chlopak calkiem nie rozpuscil.
A wogole co Ty gadasz ze nic w domu nie robisz, zajmujesz sie dzieckiem, gotujesz prowadzisz dom bedac jeszcze w drugiej ciazy. Wiec prosze mi tu takich glupot nie gadac. Chlop jakby mial to robic to by sie zalamal



.
Ja wiem jak bylo jak 9 m-cy przelezalam i wszystko spadlo na mojego R: gotowanie, sprzaanie, pranie, zakupy. Przez pierwsze miesiace to ja nawet do kuchni nie schodzilam wiec mi wszystkie posilki do lozka przynosil. Nie powiem dawal rade ale ile sie nameczyl. Robil liste zakupow bo nie mogl zpamietac co kupil, uczyl sie prasowac bo do tej pory ja to robilam, uczyl sie obslugi pralki bo nigdy nie pral itd itp. Wiem ze mu bylo ciezko z tym wszystkim ale sie nie przyznawal i teraz dalej twierdzi ze w domu to zadna praca (wiem ze tak nie mysli ale nie umie sie do tego przyznac) Ach Ci nasi panowie, temat rzeka. Ale bez nich to tez nie dobrze


Takze spoko, moj i Dotki wypadaja z porownan bo nie pracuja az tyle co reszta "dziadow"


