kacha_wawa
12.2007/01.2010/09.2011
Na szczęście skończyło się tylko na strachu...
Okazało się, że to były tylko skurcze przepowiadające połączone z moją kolką i stąd ten efekt. Przynajmniej zrobili mi usg i wiem, że z Oliśkiem wszystko w porządku, tylko,że młody troszkę szybko zaczął rosnąć, ale to pewnie efekt tych codziennych obiadków. Termin porodu wg usg przesunął mi się na 22 listopada
Troszkę jestem przerażona, bo wg OM powinien być prawie miesiąc później...
Młody waży już około 2700 i lekarz mnie pocieszył, że jeśli urodzi się wg terminu z OM (w co sam nie wierzy) to może ważyć ok. 5kg a wtedy mnie będzie najprawdopodobniej czekała cesarka :-( Kurcze, a tak narzekałam na mój mały brzuch... A tu Oliś od ostatniego usg (1 października) przytył prawie 1200 gram
Położna mnie pocieszyła, że nawet jakby teraz się malemu pospieszyło to na 95% wszystko byłoby w porządku i pewnie nawet nie potrzebowałby inkubatora.
Ale niech sobie jeszcze Oliś posiedzi w brzuszku. Niech chociaż poczeka, aż mieszkanie zmienimy, bo jak narazie mieszkamy z bandą oszołomów...
Ta noc dopiero dała mi do myślenia jak niewiele czasu już zostało, a ja sobie zawsze mówiłam, że to jeszcze dwa miesiące.
Kurcze ściskam nogi ze strachu i chyba ograniczę seksik, chociaż nie ukrywam, ze teraz sprawia mi on największą przyjemność ;-)
Okazało się, że to były tylko skurcze przepowiadające połączone z moją kolką i stąd ten efekt. Przynajmniej zrobili mi usg i wiem, że z Oliśkiem wszystko w porządku, tylko,że młody troszkę szybko zaczął rosnąć, ale to pewnie efekt tych codziennych obiadków. Termin porodu wg usg przesunął mi się na 22 listopada

Troszkę jestem przerażona, bo wg OM powinien być prawie miesiąc później...
Młody waży już około 2700 i lekarz mnie pocieszył, że jeśli urodzi się wg terminu z OM (w co sam nie wierzy) to może ważyć ok. 5kg a wtedy mnie będzie najprawdopodobniej czekała cesarka :-( Kurcze, a tak narzekałam na mój mały brzuch... A tu Oliś od ostatniego usg (1 października) przytył prawie 1200 gram

Położna mnie pocieszyła, że nawet jakby teraz się malemu pospieszyło to na 95% wszystko byłoby w porządku i pewnie nawet nie potrzebowałby inkubatora.
Ale niech sobie jeszcze Oliś posiedzi w brzuszku. Niech chociaż poczeka, aż mieszkanie zmienimy, bo jak narazie mieszkamy z bandą oszołomów...
Ta noc dopiero dała mi do myślenia jak niewiele czasu już zostało, a ja sobie zawsze mówiłam, że to jeszcze dwa miesiące.
Kurcze ściskam nogi ze strachu i chyba ograniczę seksik, chociaż nie ukrywam, ze teraz sprawia mi on największą przyjemność ;-)





Porażka.