Hej dziewczynki.
Przez weekend mnie nie było bo w sobotę w nocy chwycił mnie i Małgosię jakiś wirus żołądkowy ( dwie noce wcześniej miał go Tadeczek a jeszcze dwie wcześnie Rysiu) icały dzień przeleżałam. Mówię Wam oprócz dolegliwości żoładkowych to jeszcze piekielny ból wszystkich kości i cały dzień dreszcze miałam. Ale na szczęście już wczoraj było wszystko dobrze. Więc od rana jeździliśmy po rodzinie. A dziś od rana biegałam i coś załatwiałam. Ale na szczęście wszystko załatwiłam.
A jutro mam kłopot bo mam zebranie i u Stasia i u Tadeczka w tym samy czasie. Jedno i drugie zebranie jest bardzo ważne bo Tadeczka pierwsze w przedszkolu a Staś jest tak naprawdę w grupie zerówkowej mimo że do zerówki pójdzie za rok. No i też jest to zebranie bardzo ważne. I nie wiem co mam zrobić. Wszyscy którzy mogli mi pomóc powyjeżdżali.Ach...
No i nie wiem co mam Wam jeszcze napisać.
Acha Jurzenko gwarantuję ci że jezscze tylko kilka dni takich płaczliwych i ciężkich przed Wami. Ja to przechodziłam ze Stasiem ale po dwóch tygodniach już był spokuj i Staś chędnie chodził do przedszkola.