reklama

Grudzień 2009

reklama
Drogie Panie tylko nie zmuszajcie swoich facetów do bycia przy porodzie : ) z tymi sprawami to nie jest tak łatwo jak się wydaje, dla faceta to duże przeżycie, bo on wie jak weszło dziecko ale nie do końca zdaje sobie sprawę jak wyjdzie, a od kolegów słyszy tylko ,że ''wszystko działo się za drzwiami a ja zobaczyłem gotowego bobasa''.

Z psychologicznego punktu widzenia można zmuszonemu facetowi zrobić wielką krzywdę. Jeśli facet nie czuje się na siłach by towarzyszyć przy porodzie to nic z tego dobrego nie wyjdzie jak się go do tego zmusi.
 
No tak mi Gin powiedział,że około 20 tygodnia poczuję ruchy. Więc nie będę się kłócić i tak będę wiedzieć swoje:tak:
Właśnie właśnie - a im będą wyraźniejsze - tym będziez mogła być pewniejsza że to Maluszek. Ja rozmawiałam z moją mamą to też mówiła, że czuła wcześniej, a lekarze mówili, że to na pewno nie to.
Ty wiesz swoje - lekarz tego za Ciebie nie poczuje :tak: A czy to napewno dzidzka to za niedługo się dowiesz :-)
 
Drogie Panie tylko nie zmuszajcie swoich facetów do bycia przy porodzie : ) z tymi sprawami to nie jest tak łatwo jak się wydaje, dla faceta to duże przeżycie, bo on wie jak weszło dziecko ale nie do końca zdaje sobie sprawę jak wyjdzie, a od kolegów słyszy tylko ,że ''wszystko działo się za drzwiami a ja zobaczyłem gotowego bobasa''.

Z psychologicznego punktu widzenia można zmuszonemu facetowi zrobić wielką krzywdę. Jeśli facet nie czuje się na siłach by towarzyszyć przy porodzie to nic z tego dobrego nie wyjdzie jak się go do tego zmusi.

A z moim było odwortnie - ja nie chciałam żeby przy tym był a on nalegał :-D W końcu doszłam do wniosku że razem zrobiliśmy to razem przywitamy i że jego wsparcie mi się bardzo przyda :tak:
 
Drogie Panie tylko nie zmuszajcie swoich facetów do bycia przy porodzie : ) z tymi sprawami to nie jest tak łatwo jak się wydaje, dla faceta to duże przeżycie, bo on wie jak weszło dziecko ale nie do końca zdaje sobie sprawę jak wyjdzie, a od kolegów słyszy tylko ,że ''wszystko działo się za drzwiami a ja zobaczyłem gotowego bobasa''.

Z psychologicznego punktu widzenia można zmuszonemu facetowi zrobić wielką krzywdę. Jeśli facet nie czuje się na siłach by towarzyszyć przy porodzie to nic z tego dobrego nie wyjdzie jak się go do tego zmusi.

Racja mój się opierał gdy wspominałam o tym na samym początku ciąży.:baffled: Ale się przestawił gdy zobaczył dzidzie na USG dumny jak paw był i powiedział, że chce być przy mnie w trakcie porodu:happy2:.
 
Podpisuję się pod Marzką. Od tego roku 182 dni wydłużyły się znacznie, tak, że obejmują całą ciążę i zasiłki rehabilitacyjne nie wchodzą w grę. Ja jestem na zwolnieniu od lipca, ale propozycję od ginekologa miałam już na pierwszej wizycie.
Zastanawiam się w jaki sposób ZUS może mnie skontrolować? Bo uważam to za bezsensowne, no chyba, że przyjdą zobaczyć mój rosnący brzuch. Ważne czy na zwolnieniu jest nakazane leżenie czy nie, ja nie mam. Jeśli ktoś ma to wtedy ZUS może sprawdzić czy faktycznie leży. Ale przecież nie jest zabronione przebywanie u mamy czy kogokolwiek innego np.300km od miejsca zamieszkania, bo tam też można leżeć i jeszcze ktoś się może nami opiekować. Osobiście nie znam nikogo, ani nie słyszałam o nikim kto by kontrolę ZUSowską miał.
A jeśli chodzi o wykupione położne to popieram Kopciuszka. Ja też rodziłam sama, nie znałam lekarza, położnej, mąż nie dojechał, grosza nie zapłaciłam. Jestem zdania, że z podatków służba zdrowia mi się należy i odpowiednia opieka. Takie są ich obowiązki. Pieniądze mam i do skąpych nie należę, takie mam poglądy. Buntuję się gdy kobieta sama z siebie daje 1000zł położnej, bo ją rozpieszcza, a jak przyjdzie do porodu kobieta, która nie ma takich pieniędzy to ma gorsze traktowanie. Wszystkie dajemy życie i wszystkim nam należy się takie samo traktowanie, bez względu na status materialny. Zresztą lekarz ma teraz zakaz przyjeżdżania do swojej pacjentki jeśli nie jest na dyżurze, żeby nie był podejrzany o łapówkarstwo.
 
Kopciuszku pisałam o możliwości wykupienia połoznej. Nie każda dziewczyna wie, jak wygladają realia w wiekszości szpitali- a jeżeli chce się mieć fachową opiekę na wyłączność podczas całego porodu to jest najlepsze rozwiązanie:tak:
Poza tym dodam, że znajome, które wykupiły sobei położne sa bardzo zadowolone:tak:

Nikt tego nie wie dopuki tego nie przejdzie,ja napisałam tylko swoje zdanie,bo co mi po połoznej która mi moze tylko powiediec co mam robic nie urodzi przeciez za mnie,nie przestanie mnie wtedy bolec swoje i tak musze przejsc.
Najbardziej dfziewie sie dziewczyna które uczeszczaja na zajecia szkoły rodzenia a potem i tak wykupuja sobie połozna-po co skoro uczyli was jak sie oddycha?Dla mnie bez sensu,wyrzucenie kasy w błoto.
A co do tego ze znajome które wykupiły sobie połozna i nie załowały to skad wiedza jak byłoby bez niej?Kazdy poród jest inny wiec to ze inni sobie chwala nie znaczy ze my tez bedziemy.
Mój porod moze nie nalezał do długich bo tylko trwał 3 godziny ale za to był nie do zniesienia i co w czym mialaby mi niby połozna pomóc,lekarz mnie badał dosłownie co 5 minut wiec nikomu nie zycze takiego bólu.Mimo to nie boje sie drugiego porodu.
 
Podpisuję się pod Marzką. Od tego roku 182 dni wydłużyły się znacznie, tak, że obejmują całą ciążę i zasiłki rehabilitacyjne nie wchodzą w grę. Ja jestem na zwolnieniu od lipca, ale propozycję od ginekologa miałam już na pierwszej wizycie.
Zastanawiam się w jaki sposób ZUS może mnie skontrolować? Bo uważam to za bezsensowne, no chyba, że przyjdą zobaczyć mój rosnący brzuch. Ważne czy na zwolnieniu jest nakazane leżenie czy nie, ja nie mam. Jeśli ktoś ma to wtedy ZUS może sprawdzić czy faktycznie leży. Ale przecież nie jest zabronione przebywanie u mamy czy kogokolwiek innego np.300km od miejsca zamieszkania, bo tam też można leżeć i jeszcze ktoś się może nami opiekować. Osobiście nie znam nikogo, ani nie słyszałam o nikim kto by kontrolę ZUSowską miał.
A jeśli chodzi o wykupione położne to popieram Kopciuszka. Ja też rodziłam sama, nie znałam lekarza, położnej, mąż nie dojechał, grosza nie zapłaciłam. Jestem zdania, że z podatków służba zdrowia mi się należy i odpowiednia opieka. Takie są ich obowiązki. Pieniądze mam i do skąpych nie należę, takie mam poglądy. Buntuję się gdy kobieta sama z siebie daje 1000zł położnej, bo ją rozpieszcza, a jak przyjdzie do porodu kobieta, która nie ma takich pieniędzy to ma gorsze traktowanie. Wszystkie dajemy życie i wszystkim nam należy się takie samo traktowanie, bez względu na status materialny. Zresztą lekarz ma teraz zakaz przyjeżdżania do swojej pacjentki jeśli nie jest na dyżurze, żeby nie był podejrzany o łapówkarstwo.

Otóż to .........ale wiemy jakie są realia i wiemy jaką mamy służbę zdrowia, każdy tylko patrzy na ręce żeby dorobić. Nasze tzw. ''rodzenie po ludzku'' jest jeszcze daleko dalekie od tego na zachodzie i tutaj należny też wliczyć nie tylko sam poród ale i też opiekę poporodową. Ktoś trafnie wyżej napisał: że : ból jest takie sam niezależnie czy płacimy czy nie. I w sumie to kwituje temat bo racja jest taka ,że chodzi tylko i wyłącznie o psychiczną podporę dla rodzącej. A jak przyjdą bóle Drogie Panie to i położna za 1000 zł. Nam w nich nie ulży i za Nas przeć nie będzie. I żadne słowa otuchy osoby której da się i 2000 zł nie pomogą.
 
reklama
Położna i tak jest obecna przy porodzie bo takie ma obowiązki na stanowisku pracy i mamy prawo wrzeszczeć i ją wzywać bo ma być i kontrolować by nam i dziecku nic nie zagrażało. Jeśli jej nie ma prosimy o nazwisko i mówimy, że zgłosimy gdzie trzeba, że nie wypełnia swoich obowiązków. Jej nie płacą za picie kawy tylko za opiekę, taka jest jej praca. A wyobrażacie sobie, że wy idziecie do pracy i nie wykonujecie swoich obowiązków? Zwolnienie murowane. Nikt nam łaski nie robi, dziewczyny zmieńmy nasze myślenie. Położne już pensję dostają i zrobią to co należy. Jak zapłacicie po prostu będą bardziej miłe. Ale płacąc zrobicie też krzywdę tym rodzącym, które nie mają pieniędzy żeby zapłacić. Bo niestety wiele z nas nie wie jakie mamy prawa i jakie są obowiązki położnych, lekarzy i szpitali.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry