Miałam mój dzisiejszy wywód zacząć od miłych rzeczy ale tak się przed chwilą wkurzyłam, że szok. Żona chrzestnego była u mnie w domu bo myślała, że jestem bo moje auto stało na podwórku i mówi mojej mamie, że oni to na urodziny nie przyjdą bo ona musi do pracy-ok ok rozumię, pieniążki potrzebne, tym bardziej, że on nie pracuje, ale co czy on jest jakiś ułomny i nie dorozwinięty, że nie może sam z dzieckiem przyjść na te urodziny, tym bardziej, że mieszkamy w tym samym domu przez ścianę.
Powinnam o tym napisać w innym wątku ale jestem zła i napisałam tutaj.
To ja się wysilam, proszę gości, powiadamiam ich o zmianie terminu a teraz takie numery, w d*pie to mam i na pewno nie zmienię już terminu, za dużo włożyłam w to chęci, pieniędzy i wogule już się nastawiłam na nadchodząca niedzielę, trudno chrzestny nie przyjdzie to nie prosić się nie będę, będą mieli chęć to przyjdą kiedy indziej ale wtedy to przyjmę ich tym co będę miała w domu a jak nic nie będę miała to dostaną samą kawę i herbatę.
Tak mi przykro, że od samego początku prawie wszyscy mają gdzieś mojego kochanego, wyczekanego synka.
W sobotę wyszłam wcześniej z pracy, bo roboty nie było, dzieci się ucieszyły, posprzątałam w domku, upiekłam boczek który K kupił bo miał zachciankę-śmiałam się z niego, że ja takich zachcianek w ciąży nie miała, wieczorkiem zabawy z dziećmi, ostatnie nocki jak zwykle do kitu, próbuje małemu nie dawać cyca ale cwaniak tak jak w dzień nie chce piersi wcale tak w nocy woli pierś zamiast mleczka z butli.
Wczoraj tyle rzeczy zrobiła, że wcale nie odpoczełam, obiad z dwóch dań, buraczki ugotowała, obrałam, ztarłam do obiadu-ręce kolorowe miałam. Robiłam z Melą pierniczki, zaliczyłam spacerek z dziećmi, wieczorkiem chciałam zrobić kandyzowane rajskie jabłuszka ale mi nie wyszły niestety, będę próbować innym razem ale już na normalnych jabułkach.
Z Kacperka leniuszek stawia pojedyńcze kroczki ale woli zasuwać na czworoaka bo wszędzie dojdzie, bida moja w sobotę wieczorem trzy razy na główkę się przewrócił.
Jak sprzątałam w sobotę to czyściłam zdjęcie mojego śp. taty i Amelka się pyta co to za pan? to jej tłumaczę, że to mój tata a jej dziadek i pyta się gdzie on mieszka to mówię, że u Aniołków w chmurkach, że on nie żyje i jak chodzimy na cmentarz palić świeczki to do niego i do wujka jeszcze.
A dziś rano zażyczyła sobie by tatuś ją z przedszkola odebrała bo K dziś w domku, to zostawiłam mu moje auto z fotelikami a pojechałam do pracy jego samochodem, ale wiozłam rano do przedszkola córkę a ona jednak mówi z łezkami w oczkach, że chce żeby dziadek ją odebrał z przedszkola, wziałam jej tłumaczyć co i jak a ona prawie z płaczem, że chce żeby ją dziadek odebrał i że ona tęskni za nim, najlepsze to, że Amelka nie znała mojego taty.
A i coś na poprawę humoru, mój K wczoraj zarzucił mega focha, normalnie rozwalił mnie tym, rzecz w tym, że nie zjadł wczoraj całej porcji obiadu-drugiego dania i stwierdził, że zje sobie później, kazałam mu to wynieść do kuchni, a że moja siostra zmywała naczynia po obiadku to mięsko dała do lodówki, zjemniaki wyrzuciła dla psa a buraczki dała na patelnie. Wieczorkiem K chciał zjeść swoją porcię a tu zonk nie ma jej i strasznie się na mnie zfochował bo mówił mi, że to na później i że jego obiad pies zjadł, no rozwalił mnie a czy ja mam stać i patrzeć na wszystko co wyrzuca ktoś kto w kuchni akurat urzęduje. Ach faceci to naprawdę czasem gorzej niż dzieci.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA NIEDZIELNYCH I DZISIEJSZYCH MALUSZKÓW.
MAXEEL chcę do domu, chcę do mamy-he he dobra Marysia. Moja potrafi mówić jak jesteśmy w kuchni czy w pokoju mojej mamy czy siostry mówi:chcę do naszego domu, czyt pokoju
NETKA, INKA zdrówka.
AGA szok przeżyłaś koszmar, współczuję, ale przy takich akcjach dostajemy jakiejś mega siły by ratować nasze dzieci dopiero jak wszystko jest już dobrze to emocje z nas wychodzą, TULĘ.
NETKA trzymam kciuki za koleżankę i dzidzię.
ŻABCIA zdrówka dla Maciusia.
KOTA ech to dziadziuś rozbawił wieczornie Q-BRRRR
Ja bym na Twoim miejscu na razie w pracy nie mówiła o ciąży.
PHELANIA zdrówka również dla Małego.
MILVA trzymam kciuki za nianię, oby to była ta.
IZI noc pełna wrażeń;-)
KUPINOSIA ha ha nasze starszaki czasami jak coś palną to aż w pięty idzie.
AGA aby z opieką dla Oli coś udało się wymyśleć.