Maleństwo nie ma sprawy ale już lepiej jak Wy przyjedziecie na wakacje do mnie, w końcu Mazury

co nie ;P z BRANIEM leków jest luz. Przyjmie wszystko co mamusia poda

Grzeczna bestyja!
Mła cieszę się, że się pojawiłaś

U nas Mexyku wielkiego nie ma, poważnie sądzę, że moje dziecię jest całkiem do wytrzymania. Tylko na rehabilitacji wyczynia szopki, no i u lekarza. Ale wtedy to już maksymalnie. Już bym chyba wolała cyrk w domu niż przy ludziach. Ze zmianą pampka też bywa ciężko ale zawsze ją zagadam, coś zaśpiewam lub dam w rękę telefon...albo śmieć z podłogi... o tak śmieć z podłogi zabawka najlepsza. No a z przygryzaniem wargi to mam od zawsze, a nie od Greya i te przewalanie oczami. Autorka chyba mnie opisała... tak czytam i czytam... tylko ja blond...i tu mi się nie zgadza... Hah
Phelania wiesz, u nas to samo było po sylwestrze z dziadkami. Cyrk z zaśnięciem, poszła spać, wstała po 30 minutach i ryczała tak, że nikt jej uspokoić nie mógł. W końcu zwymiotowała 3 razy i dalej wyła. Jakoś ją udobruchałam. Ale na sen nocny jeszcze musieliśmy długo poczekać. Ja myślę, że tak lęki separacyjne się objawiają. Dziś byłam u rodziców, poszłam otworzyć drzwi dla cioci, Nina myślała, że wychodzę z domu. Rozpłakała się w sekundzie... 1 raz takie coś

Lęki, lęki, lęki!
Milva Wy umordowani, a Bartek w najlepsze jeszcze mógłby po rozrabiać, no nie? Haha skąd dzieci mają na to siłę?
Dorota będziesz pracować, zobaczysz, znajdziesz pracę.
Sosnowiczanka jakiś czas temu Nina jadła gołąbki, kapusty zjadła mniej ale smakowało

i bez ekscesów się obyło, no i wczoraj na kolację zupę mleczną z makaronem wsuwała
