Kindzia-zobaczymy jak długo Twoj ukochany będzie co rano ganiał... hihihi. My mamy kotke. Maciek 2 razy uratowal jej życie. Nie to jest jednak istotne. POmimo mojej wielkiej milości do niej (że nie wspomnę, jakim uczuciem darzy ją Maciek) ona co rano (czytaj o 4) budzi wąsikami mnie, a nie jego....Owszem, to on wstaje i wypuszcza ja na spacerek, ale ja jestem obudzona...
Ciekawa jestem kogo Twoj (śliczny zresztą psiak) uzna za pana a kogo będzie traktował z góry....
Myślę, że zwierzęta to jednak duzy kłopot. szczególnie jak ktoś podróżuje...Oj, dobrze, ze mam koleżankę niedaleko, która opiekuje się naszym kotkiem podczas naszych nieobecności....Ale pies jest bardziej wymagający w "obsłudze"...
Paulina-a Ty miałaś być w Barendrecht i co??? Czekam na wizytę.
Kindzia, a może Ty się wybierasz w te strony? Może chcecie z Jerrym wpaść do nas na jakiś weekend??
Natalya-sprzątenie, to przecież nasza natura

nie narzekaj, hihihihihi.
Idę spać, bo padam z gorąca na pysk!
Dobranoc
A moja córcia szaleje, tak, że hohohohohoho
