reklama

Holandia

Paulinko, a ja wciąż w domu...Bóle pojawiają się i zanikają, czop w ilościach duuużych odchodzi już drugi dzień (tamto wcześniejsze, to chyba tylko zapowiedz była). Sąsiadka i kolega ze szkoły doradzili jeść ananasa i pić sok z niego. Sok pomaga (hihihih) przygotowałam sobie dzisiaj pełną szklankę i postawiłam na ziemi, koło fotela. Po czum kopnęłam w to i rozpieprzyszłam sobie w salonie ok. 400 ml. soku na podłodze, uwierz od razu po zmywaniu podłogi dostałąm skurczy (sok z ananasa naprawdę pomaga:-) .
Idę pichcić jedzenie, a potem jedziemy do szpitala na kontrolę. Tym razem Maciek powiedział, że nie bierze torby, bo za każdym razem razem z nią wracamy. Teraz woli sam po nią pojechać ;)
Przesyłam uściski
 
reklama
Hej dziewczyny,
Pola dzis o 00:02 urodzila coreczke o wadze 3670 gram i 50 cm wzrostu....a porod trwal az 15 godzin i byl wywolywany......(oj nacierpiala sie Nasza Paulinka).

Kochana niech sie Wam zdrowo chowa coreczka ...moje ogromne gratulacje dla Ciebie i Macka :-)
 
POLA!!! GROETE GRATULACJE!!!!! (nie wiem czy groete tak sie pisze:P ale dawno mnie w holandii nie bylo:) no to teraz spokojnych nocek zycze:)
dziewczyny jak spedzacie swieta?
 
100krotne dzięki Kochane Dziewczęta:-) za życzenia.
Dawno mnie tu nie było, bo i czasu brak, ale jest coraz lepiej.
Paulina mnie "wspomaga" słowem, więc jestem dobrej myśli.
Powoli przyzwyczajam sie do nowej sytuacji i nawet (o, dziwo, bo nie wierzyłam, że tak szybko) znajduję czas na pisanie na forum. Co prawda, niezbyt często i niergularnie, ale zawsze to coś.
POród, jak wspomniała Paulina (dziekuję kobitko kochana) był baaardzo ciężki. Wyłam jak zażynany zwierz, choć i to nie pomagała. Skurcze parte miałąm od 16, ale ponieważ nie miałam rozwarcia lekarz zabroniła mi przeć. Koszmar. Dostałam "zewnątzoponówkę", ale znieczulili mi tylko brzuch, a nie dół, tam gdzie najbardziej bolało..
Po porodzie Maciek zauważył u mnie siwe włosy (resztę, sobie dopowiedzcie, jak "fajowo" musiało być)...No, ale to już za mną. W szpitalu trzymali mnie od czwartku wieczorem do wtorku po południu, więc jak same wiecie na holenderskie warunki biłam wszelkie rekordy:-D
Teraz dochodzę do siebie (przy pomocy żelaza 2 razy dziennie 200mg i preparatów wielowitaminowych + kwas foliowy). Przestaje się męczyć i pocić wchodząc po schodach i podczas jedzienia-uff. Jesteśmy już po festynie z okazji urodzenia Mai (przetrwaliśmy dzięki babci-b.nam pomogła). Teraz oswajam się z nową rolą matki, choć musze przyznać nie przychodziło mi to łatwo...Brak cierpliwości. Organizm sie jednak przyzwyczaja do snu z przerwami i jakoś to leci.
Paulina mnie pociesza, że z czasem jest lepiej:-) .
POzdrawiam Was i ściskam mocno. Wracam do Młodej bo się budzi. Będzie jedzenie, a potem spacer, po którym wyśmienicie śpi a ja mam chwilkę:-D wolną (choc nie zawsze)
 
reklama
Paulinko, dziękuuje za prześliczną kartkę (już wisi na choince :) z życzeniami.
Nie dzwonie, by nie zawracać Ci głowy przed tak ważnym dniem!!!
Z całego serca życzę, by był to najpiękniejszy i najbardziej udany dzień w Waszym życiu, który zapoczątkuje jeszcze wspanialsze i szczęśliwsze chwile we TROJE:-)
Jak już znajdziesz czas (pewnie po świetach, bo wiadomo rodzina itp, z resztą tak jakj u mnie) to się odezwij. Poplotkujemy na skypie.
Wszytskim holendersko-polsko-belgijsko-luxemburskim KOleżankom życzę wesołych, pogodnych Świąt w rodzinnym gronie i szczęsliwego Nowego Roku oraz szampańskiej zabawy Sylwestrowej:-) :-) :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry