reklama

Holandia

Hejka,
Kiniu kto czekal to czekal :huh: , Ty zapewne zajeta ostatnimi przygotowaniami przed wyjazdem a Pola przy Majce....ale wsio jest zrozumiale :yes: .
Kiniu wiec kochana chce Tobie i Jerremu zyczyc jak najwspanialszego pobytu w Polsce i bialego szalenstwa ... oj jak ja zazdroszcze Tobie tego wypadu :rofl: .
Pola-jak znajdziesz czas to dzwon, komp jest wlaczony.

Buzka dla Was dziewczyny.....MissDior a co u Ciebie, moze tak wiecej o sobie powiesz:wink:
 
reklama
Jasne,ze moge cos o sobie napisac:tak: Mieszkam od prawie 9 lat na belgijskiej wsi(no,ale tu wszedzie blisko,np na zakupy lece czasem do Hasselt albo Maastricht),mam 2 chlopakow-lobuzow (3 i 6 lat) i belgijskiego meza-pracusia,kota i dwie kury.Jak nad morze,to tylko do Holandii/Zeeland,jesli na piwko to do Aachen albo Monschau,no chyba ze akurat chce sie nam do Czech wyskoczyc, program dla dzieci : holenderskie KRO-kindertijd albo angielskie Cbeebies,ulubiona kuchnia-srodziemnomorska,ale i "patat met mayonnaise" :-D Nie cierpie belgijskich pralinek,uwielbiam polskie grzeski i machalki.
No,to tak w skrocie,niezla lekcja geografii z tego wyszla!
Pytania?Walic smialo!
 
Heja Kobietki
Missdior, miło nam Cię bliżej poznać:-) Oj, doświadczona z Ciebie mama...Mam pytanko, ile potrzebowałaś czasu by opanować niderlandzki (o ile nim, a nie francuskim się posługujesz..)Czy chodziłaś na jakieś kursy, czy też mąż bawił się w nauczyciela??
Paulina-powodzenia na szczepieniach i wizycie..
A Tobie Kinga, zazdroszczę tych nart, śniegu i popijawy..oj, napiłabym się wódki w wesołym towarzystwie...
 
Ha!Niderlandzki!Musze sie pochwalic,ze znalam zanim przyjechalam do Belgii(francuski tez znam:cool2: ),rozumienie i czytanie wychodzilo mi calkiem calkiem,rozmwianie to inna para kaloszy.Skad?Otoz od wielu lat mam znajomych Holendrow,bylam pare razy na wakacjach w Holandii i jakos tak sie osluchalam.Oczywiscie juz na miejscu okazalo sie,ze "holenderski niderlandzki" jest troszke inny od flamandzkiego,hehehe.Mniej szeleszczaco-charczacy,ale generalnie to to samo.Jak sie Belg wysili,zeby nie mowic dialektem tylko algemeen nederlands,to Holender go zrozumie.Na poczatku chodzilam tez na kurs dla obcokrajowcow,dosyc intensywny,2 lata,4 razy w tygodniu,mial tez w swoim zakresie integracje:-) czyli jak prawidlowo obzerac sie frytkami z majonezem i popijac belgijskim piwkiem;-) . A z mezem,moje drogie panie,rozmawiam po angielsku,tak sobie dla sportu.Moje dzieci sa trzyjezyczne,flamandzki -perfect,polski-dobrze,angielski-ujdzie w tloku :)
UUUUffff,ale sie rozpisalam,wykorzystuje fakt,ze moja mlodsza latorosl chodzi od dzisiaj do przedszkola i mam troche czasu dla siebie:-D .
 
Hej dziewczyny ! Wlasnie pare dni temu znalazlam ten topik i chcialabym do Was dolaczyc. Mam nadzieje, ze nie macie nic przeciwko temu :-)
Poczytalam Was troche i widze, ze jestescie juz zgrane i znacie sie dobrze, wiec ja troche tak na przyczepke ;-)
Mieszkam w Holandii juz od 4 i pol roku, studiuje i jak pewnie widac w mojej stopce w ciagu najblizszych tygodni spodziewam malucha :-)
Pozdrawiam wszystkie emigrantki :-)
 
Ma-Rita witamy!!
Bardzośmy rade, że jest nas więcej!! Gratuluję ciąży i czekamy na nowego, małego Holendra/Holenderkę???
Napisz, jeśli masz ochotę, cos o sobie.
Gdzie mieszkasz, czy Twoja ewentualna połowica to POlak czy inna nacja, czym się zajmujesz itp...
A Tobie Miss zazdroszczę tych języków, bo ze mnie leń i nic....fuj!
 
Hej!!! :-) Dzieki za przyjecie :-) Ja mieszkam w Zuid Holland. Trzy miesiace temu wyszlam za maz. Moj maz jest Holendrem. Przyjechalam tutaj zaraz po studiach i jakos tak zostalam :-) A co do porodu to zdecydowalam sie na domowy...ale jak wyjdzie zobaczymy.
 
Jak w domu,to polecam!Mnie sie udalo dwa razy,mimo ze cala belgijska rodzina uznala mnie za wariatke(tutaj najbardziej na topie jest szpitalny plus znieczulenie albo cesarka na zamowienie,grrr...)
Trzymam kciuki:-)
 
reklama
Hej dziewczyny :-)
Ja czuje sie z kolei jak chodzacy wieloryb :baffled: Mam nadzieje, ze dziecie wkrotce zdecyduje sie na wyjscie ;-) , bo robi sie coraz ciezej.
W przyszlym tygodniu zaczynam nowy semestr na uniwerku, wiec zegnaj slodkie lenistwo.
We wtorek mamy wizyte w creche. Chcemy obejrzec ten przybytek, do ktorego dziecie bedzie zmuszone od wrzesnia uczeszczac 2x w tygodniu.
Mam nadzieje,ze beda miejsca, o kosztach tego przywileju nawet nie chce myslec :baffled:

Pozdrawiam wszystkie emigrantki :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry