A ja wróciłam po 9 godzinach pracy padnięta jak kawka. Ogromny ból pleców, zero humoru. W domu zatsałam zapłakaną Claudusię, z wielkimi czerwonymi, opuchniętymi oczkami. Biedactwo moje kochane. Oczywiście jej stan wynika z nauki picia z butelki. Rano nie szło tatusiowi najlepiej, ale w południe już bardziej była do butli przekonana. Jak wróciłam z pracy i mnie zobaczyła to się tak rozpłakała, jakby mnie rok czasu nie widziała. Tak mi się jej szkoda zrobiło :-(
Jutro ja z nią zostaje i napewno nie powstrzymam się przed daniem jej cyca, zwłaszcze że jutro idziemy na szczepienie i będzie wystarczająco drażniona.
Najchętniej to bym zrezygnowała z pracy żeby tylko sie nie męczyła z tą butlą...
Ach, co tu będe więcej pisać, dzien do bani :-(
Sencilla szczepienia w Holandii nie są obowiązkowe. Decydujesz się na nie lub nie po porodzie. Nie wiem jednak jak wygląda sprawa w przypadku, gdy dziecko miało już kilka szczepień.
Wydaje mi się, że nie można przestać, bo niektóre szczepionki są etapowe i trzeba je "ukończyć"