Wszystko wyszlo od tego, ze miala krwiaka na macicy. Ale ponoc juz bylo wszystko ok, ale znowu zaczela krwawic. Jej lekarz ja zbadal i powiedzial, ze to od tego krwiaka, ze sie rzklada no i jest krwawienie, a inny lekarz... Same czytalyscie... Ja tam jestem dobrej mysli, wierze, ze wszystko bedzie ok, ale najgorssze jest to, ze ona strasznie negatywnie juz podchodzi do wszystkiego, i nie wierzy, ze bedzie ok. W sumie sie jej nie dziwie - zyc w takiej niepewnosci to mozna zwariowac...