Cieszę się, że Wam ten pomysł też się podoba! Wygląda na to, że wreszcie osiągnęliśmy kompromis. Nie chciałabym tylko, żeby to wyglądało na samolubstwo mamy czy taty... Ale niech tam! Ważne, żebyśmy mieli zdrowego synusia!
A z moim imieniem to było tak: miałam być Kasią, ale moja babcia - wielbicielka Sienkiewicza - zasugerowała Oleńkę (swoją drogą nie lubię tego zdrobnienia!). Moi rodzice się zgodzili i w dodatku dali mi drugie imię po niej, też niezbyt je lubię, ale już się przyzwyczaiłam. Poza tym to była moja ukochana babcia, za którą strasznie tęsknię i wierzę, że wszystko dobre co mi się ostatnio w życiu przytafiło jest dzięki Niej! I tak myślę, że ta ciąża skończy się szczęśliwie, bo Ona cały czas patrzy na mnie z nieba i pilnuje, żeby mi się nic nie stało!