Bezsennosc mi się włączyła więc nadrabiam nieprzwczytane wątki
Jezyk - dziwne dla mnie jest to, że skoro dzieci starsze to mniej się zdrabnia imiona.
Mój Mąż ma 25 lat i zarówno ja jak i rodzice zawsze mowimy do niego zdrobniale: Jonaś lub Jonaszek. Znajomi mówią Jonek. Do mnie to samo, mimo moich 27 lat w rodzinie nadal jestem Kamisią.

Kamila i Jonasz wskakują do gry tylko gdy się kłócimy albo Mężuś coś przeskrobie

Może dlatego tak mamy, bo rodzice to nigdy nie byli dla nas mama i tata tylko do tej pory mamusia i tatuś.
A Młody to już inna bajka: Antoś, Antek, Antonio, Antoszek, Antoni, Pulpet a jak się na niego złoszczę to Anton.
No, a że moje nazwisko brzmi jak imię, to często też po nazwisku go wołam (chociaż jak dla mnie moje nazwisko to raczej dobre imię dla psa a nie dla człowieka, ale co kto lubi)
