reklama

In vitro

Co do pęcherzyków jeszcze to nie wiem czemu dość szybko rosną u mnie. Nic na rośnięcie itp nie biorę a ostatnio w 6 dc miałam już 18 mm i 14 mm, potem zastrzyk dostalam ale i tak kiszka. Teraz mam 4 dc. 11 dc mam wizyte i pewnie znowu dostane zastrzyk a potem pewnie monitoring czy pękły. Moja lekarka podchodzi na spokojnie. Mowi ze da mi zastrzyk z innej firmy i moze to zadziala. Ale ja jakos czuje wiekszy problem:/ malo osob spotykam z tymi niepekajacymi i nie wiem jak to zniwelowac...
Może poszukaj na forum w tematach coś dziewczyny podpowiedzą. Generalnie jakoś z LUF się udaje :-P A faktycznie waga ładna:-) ja przed stymulacjami ważyłam 55kg już wazę 62kg :-( a mam 167-168 cm
 
reklama
Może poszukaj na forum w tematach coś dziewczyny podpowiedzą. Generalnie jakoś z LUF się udaje :-P A faktycznie waga ładna:-) ja przed stymulacjami ważyłam 55kg już wazę 62kg :-( a mam 167-168 cm
Właśnie próbowałam już jakiś czas temu. I jedna dziewczyna się znalazła której też nie pękają te pęcherzyki i też dostaje zastrzyki ale generalnie też nie wiedziała dlaczego. Zobaczymy może coś jeszcze znajdę.
 
Właśnie próbowałam już jakiś czas temu. I jedna dziewczyna się znalazła której też nie pękają te pęcherzyki i też dostaje zastrzyki ale generalnie też nie wiedziała dlaczego. Zobaczymy może coś jeszcze znajdę.
Trzymam kciuki bo serio się nie znam na LUF, ale chyba duzo powinno być postów. Chociaż może bardzo wyjątkowa ta przypadłość :-P i mało kto ją mimo, ze często się słyszy. Powiem Ci tak in vitro to tez jest jazda bez trzymanki i nie ma gwarancji, ze się uda. My mamy syna z drugiej procedury wiec metoda działa;-)
 
Trzymam kciuki bo serio się nie znam na LUF, ale chyba duzo powinno być postów. Chociaż może bardzo wyjątkowa ta przypadłość :-P i mało kto ją mimo, ze często się słyszy. Powiem Ci tak in vitro to tez jest jazda bez trzymanki i nie ma gwarancji, ze się uda. My mamy syna z drugiej procedury wiec metoda działa;-)
Super bardzo się cieszę że się udało. No i mam świadomość że to też jest niezły orzech do zgryzienia. Ale jak nie będzie szło tak to co zrobić. Muszę spróbować wszystkiego.
 
Hej
Nazywam się Paulina, też jestem nowa na forum. Mieszkam z mężem w UK. Jestem po 3 transferze. Dzisiaj jest 8 dpt a ja dostaje kota do głowy myśląc czy się udało. Przez parę dni miałam skurcze, ale już przeszły. Przeczucie mówi, że się nie udało, bo piersi przestały boleć, ale iskierka nadziei jest. Ja tydzień po transferze zawsze siedzę w domu. Jak to było u Was? Mam nadzieję że przeczucie mnie myli, bo mam już psychicznie dość 😒
Hej ja też jestem z UK, właśnie jestem 4dni po 3 transwerze. Dokładnie mam to samo . Sama nie wiem jak wygląda odczucie udanej próby bo nigdy jej nie miałam. Ja już jestem na trzeciej izolacij. Przez tego cholernego Corona wirusa. Lepiej uważać... Mam nadzieję że tobie się udało.
 
Hej
Nazywam się Paulina, też jestem nowa na forum. Mieszkam z mężem w UK. Jestem po 3 transferze. Dzisiaj jest 8 dpt a ja dostaje kota do głowy myśląc czy się udało. Przez parę dni miałam skurcze, ale już przeszły. Przeczucie mówi, że się nie udało, bo piersi przestały boleć, ale iskierka nadziei jest. Ja tydzień po transferze zawsze siedzę w domu. Jak to było u Was? Mam nadzieję że przeczucie mnie myli, bo mam już psychicznie dość 😒
Hejka
 
Hej ja też jestem z UK, właśnie jestem 4dni po 3 transwerze. Dokładnie mam to samo . Sama nie wiem jak wygląda odczucie udanej próby bo nigdy jej nie miałam. Ja już jestem na trzeciej izolacij. Przez tego cholernego Corona wirusa. Lepiej uważać... Mam nadzieję że tobie się udało.
Heja dziewczyny
I ja mieszkam w Uk. Zaczynam 2 transfer. W przyszłym tyg.już prawdopodobnie będę po! Jak się czujecie? I skąd pochodzicie w Uk?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry